Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naamio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naamio. Pokaż wszystkie posty

15 sty 2018

Odchodzi!

Naamio 
Naamio | akrobata, gimnastyczką...| Hetero (singielka) | Zendii
1/0

# Powód: Decyzja właścicielki

* Pamiętaj, że zawsze może do nas wrócić...

4 cze 2017

Naamio CD Blade

Poszedł tak szybko jak zjadł. Może źle, że go zaczepiłam. Może zapewne nie chciał, to może odpuszczę i dam mu już spokój. Gdy zjadłam oraz zapłaciłam, wyszłam na dwór, padało eh. Weszłam do jakiegoś sklepu i czekałam aż przestanie padać.
***
Gdy w końcu przestało padać, wróciłam do swojego namiotu. Już nic nie chciało mi się robić, tyle co wzięłam prysznic i poszłam spać. Dokładniej rzec, to leżałam i wszystko inne przestało istnieć. Dopiero po dwóch godzinach zasnęłam.
Nawet jak się obudziłam to coś zjadłam, napiłam się i dalej leżałam. Gdy w końcu wstałam ubrałam się, w bluzę legginsy i trampki. Poszłam w tym wydaniu pobiegać, nie zwracałam uwagi na nic innego, no prócz przywitania się czy coś. No i nagle się odbiłam od kogoś normalnie wszedł przezemnie kto tak robi. W ostatniej chwili odzyskałam równowagę.
- Uważaj gdzie łazisz. - fuknęłam.
- Uważaj gdzie leziesz. - odpowiedział tak jak ja.
- Kretyn. - powiedziałam pod nosem tak żeby słyszał. Wyminęłam go i pobiegłam przez park, po drodze mijałam przeszkody, ponownie zaczęło kropić. Założyłam kaptur i biegłam dalej.
***
Wróciłam dopiero gdy usłyszałam grzmot. Umyłam, rozłożyłam mokre ubrania i się założyłam suche. Siadłam ma łóżku i przeglądałam strony internetowe. Gdy na spojrzałam na ekran telefona, dochodziła dwunasta. Powiedziałam jeszcze trochę i poszłam spać. 
<Blade?>

16 kwi 2017

Naamio CD Blade

Stałam i patrzyłam na niego. Ten ktoś z wczoraj to połykacz noży mega wystrzałowe ma ciało. Ciasteczko jak ich mało... Zaraz przez słowa dziewczyn można się tęcza pożygać. Tyle co ja zauważyłam jest mroczna osamotniona, i no nieźle skupiona. A jego imię też jest takie unikatowe i oddające go Blade. Gdy stałam przy wyjściu, właśnie wyjmował miecz z garła. Przeszły mnie ciarki, zastanawia mnie to czemu akurat ta sztuczka. Trochę to obrzydliwe ale no jak kto woli.
- Hej Blade. - powiedziałam gdy do mnie podszedł.
- Hej. - no dobra można przyznać, że jest trochę przystojny no ale... Zauważyłam kilka par oczu dziewczyn w moim kierunku oraz już jakby chciały w moją stronę iść. - Choć coś zjemy. - złapałam go za rękę i pociągnęłam lekko w stronę miasta. - pójdziemy zjeść na mieście jeśli to nie problem.
Wciąż go trzymałam, powinnam puścić ale niespodziewanie wzięłam go za rękę. Na parę sekund u szybko zabrałam rękę, schowałam do kieszenie. Czułam dziwny prąd przepływajacy przez nas, a już nie wspominając jaki on jest ciepły. Ej ej STOP! O czym ja myślę to tylko kolejna osoba. Po co dziewczyny się tak tym jaraja nie ma czym.
- O popatrz na nich. - odwróciłam się i zobaczyłam dziewczyny, które stały za nami prosiły się i mordowanie.
Weszłam z nim do kafejki za rogiem są tu dobre naleśniki. Razem z nim zajęłam miejsce trochę dalej od ludzi.
Gdy kelnerka przyszła, przyniosła mam karty oraz po chwili zamówienia.
- Blade - spojrzał na mnie - Nie boli cie gardło ani żołądek jak połykacz te noże? - zapytałam natomiast kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia.

<Blade?>

12 kwi 2017

Naamio CD Blade

Siadziałam na jednym z ledwo trzymającej się belki. Akurat byłam w starym dworze, czy jakoś tak się to nazywa. Gdy tak sobie siedziałam, myślałam tak o rodzinie, żeby ich odwiedzić choć w sumie...przecież przestali mnie szukać, eh cali oni...
- Mane jesteś tu - lekko się schowałam, bo nikt nie zna mojego imienia no prócz rodziny. ONI TU?
- Mane odezwij się tu Karmen i Kris. - zaskoczyłam oczywiście nie obeszło się bez fikołków. Karmen już chwilę potem przytulila mnie Kris tak samo.
- Hej wam, jacy wy duzi już. - objąłam ich. Tylko oni wiedzieli o tym miejscu, gdy raz się zgubiłam właśnie tu mnie znaleźli i tak od tamtego czasu to nasze miejsce.
- Tylko tyle, widziałam cie jak chciałaś przyjść ale się wycofałaś czemu? - powiedziała siostra na jednym tchle.
- Jest bardzo fajnie, bardzo mi was brakuje, nie miałam odwagi przyjść. Przepraszam. - Zniknął uśmiech, ale Kris mnie przytulił i było trochę lepiej.
- Rodzice cie szukają, choć macocha dziwnie się zmieniła i chce żebyś wróciła, a ojciec eh jak to on nie zauważył dopiero po jakimś czasie. - mówił
- Powiedzcie rodzicom, że u mnie wszystko w porządku i narazie nie wrócę. - pokiwali głową.
Siedzieli ze mną jeszcze trochę, wygłupialiśmy się, śmiałem. Gdy zbliżał się wieczór musieli już iść.
Zostałam sama. Po dłuższej chwili też zaczęłam iść, minęłam parę drzew. I usłyszałam szelest za mną, nie zatrzymałam się, bo może to jakieś zwierzę.
- Może przyjdą po ciebie i zabiorą stamtąd, uważaj trochę Naamio. - powiedział ktoś.
- Uważam, dzięki że się martwisz ktosiu. - powiedziałam i patrzyłam na postać.

<Blade?>

4 mar 2017

Naamio CD Nymph

Chciał wyjść. Jak to na gwiazdora przystało. Nie będę go zatrzymywać nie należę do takich. Jak chce niech idzie, luz poradzę sobie sama.
Patrzyłam na niego, pustym wzrokiem. Już nie chciało mi się próbować z nim zgrać, jak on woli być gwiazda to niech se ja gra, ja się wycofam.
Zaraz co? Czyżbym się poddała? Oh, czyli stara Naamio wraca do gry...
- Jak będziesz wychodzić, zasuń za sobą. - odwrociłam się i położyłam się pod kocem, zamykając oczy.
Z tego co słyszałam on chyba się ruszył i wyszedł. Odczekałam chwilę i spojrzałam tam gdzie stał, poszedł sobie.
Gdy oddałam się w objęcia Morfeusza. Nawet dzwoniący budzik nie dał rady mnie obudzić.
Dopiero koło godziny 16 wstałam, nie miałam ochoty wstawać. Usiadłam tylko i zjadłam połowę kanapki, wypiłam kilka łyków wody i poszłam dalej spać.
Obudziłam się kolejnego dnia koło cztermastej. Wstałam, poszłam do łaźni, gdy już byłam gotowa. Poszłam w kierunku treserki zwierząt, akurat foka była blisko wody, więc usiadłam koło niej. Ona jakby mnie wyczuła i położyła łeb na moich kolanach, mogłam ja sobie do woli głaskać.
Czułam się obserwowana, ale próbowałam to ignorować, aż W końcu ciekawość zwyciężyła i spojrzałam za siebie stał tam Nymph.
Gdy pożegnałam się ze zwierzęciem minęłam go, nie zaszczycajac go spojrzeniem czy też słowem. Poszłam na salę treningowa, a prościej mówiąc siłownię. Gdy już byłam na siłowni, poszłam na bierznie, parę osób się uśmiechnęło. Taki mały sposób na ucieczkę.
- Maneya to ty? - Odwrociłam się w lewo, dawno nie słyszałam tego imienia. Zeszłam z bieżni, i nie wierzyłam własnym oczom.
- Porsche. Kope lat. Co słychać. - Uśmiechnęłam się i przytulilam ja lekko.
- A no wszystko jest znosnie, bez ciebie to nie to samo. Ogólnie to ekipa trochę się rozleciala. To może opowiem Ci przy gorącej czekoladzie.
- Pewnie. - Razem z Porsche, poszłam do kawiarni, zamówiłyśmy i siadłyśmy w rogu. Tuż po kilku minutach przyniosła nam kelnerka zamówienie.
- To tak Chris i Bri, się rozeszli. Bri jest z bratem Chrisa i są w Nowym Yorku, spodziewają się dziecka. Chris trochę stał się odlutkiem, ale wciąż się kumplujemy. Z Val i Kimberly mam wciąż kontakt ale jedna wyjechała do rodziców, a druga musiała się wyprowadzić. Tak więc przyłączyli się nowi i jest teraz no oprócz mnie, ciebie i Chrisa, to jeszcze trzy osoby. Dwóch chłopaków i jedna dziewczyna. To tak Mike jest homo, i zarywa do Chrisa to mega śmiesznie wygląda. - Porshia, bo to jej pełne imie. Pokazała mi zdjęcia, uśmiałam się aż parę osób spojrzało w moim kierunku.
- To tak ten chłopak i dziewczyna to rodzeństwo, i to są bliźniaki. To ta niebieskowłosa to Żaneta, a ten jej brat rudy to Jason.
Gdy po okrągłych czterech godzinach, pożegnałam się z nią i ze słuchawkami wracałam. Jeszcze nie było na tyle ciemno. Poszłam do namiotu się przebrać w dwuczęściowy strój i poszłam poćwiczyć było parę osób, ale słuchawki pomagały.
Zaczęłam tańczyć i robić różne figury. Trampolina najbardziej pomagała. Jak tylko reszta zauważyła jak się bawię, to się przyłączyli. W grupie raźniej.
Akurat kątem oka zauważyłam Nymph'a. Ale zignorowałam go.
Wybiłam i dosięgnęłam trapeza. Robię to dla siebie nie dla niego.
Gdy widziałam, że przyszedł ćwiczyć. Razem z resztą poszłam na trybuny i gadaliśmy, śmialiśmy się.
Było mi trochę szkoda, że się tak, a nie inaczej zachował ale najwyraźniej inaczej nie umie. Wstałam jak nigdy i podeszłam do niego, akurat odpoczywał.
- Za grosz szacunku nie masz. Najwidoczniej, źle mi parę wybrali. A takie gwiazdki nie umią nikogo przy sobie utrzymać, nawet jeśli ktoś chce się z tobą zaprzyjaźnić. Jesteś zgorzkniały, niby taki uroczy ale jesteś pusty. Spoko spytam Pike czy mogę być sama, jakoś zorganizuje sobie partnera. Bo ty się z nikim nie liczysz. Dla ciebie nikt inny nie istnieje tylko to i trochę mi ciebie szkoda. Zresztą nie będę marnować czasu dla takiego kogoś jak ty. - zacisnełam dłonie w pięści i poszłam. Wyszłam i po prostu poszłam do swojego namiotu, zamknęłam go i się położyłam.
Wzięłam maskę, która zawsze zostawiałam.
Położyłam ja do walizki pod łóżkiem. Poszłam spać. 
<Nymph?>

12 lut 2017

Naamio CD Nymph

- Było bardzo ładnie. - Położyłam swoje chłodne dłonie, na policzkach chłopaka. Uśmiechnęłam się. Przejechałam jedna dłonią po jego policzku, natomiast druga położyłam na jego klatce piersiowej. Szybko oddychał, spojrzałam w oczy Nymph'a.
Nie pochwalę go aż tak bardzo. Choć w sumie pewnie lubi słuchać komplementów.
- Jesteś w tym naprawdę niezły kotku. - Przejechałam ta dłonią co była na jego klatce po jego wardze.
Było już pod wieczór, skąd to wiem. Przeczucie. W sumie to już byłam trochę zmęczona, ale nie aż tak.
- Może wpadniesz do mojego dziewiątego namiotu? Byłoby miło. Moglibyśmy obgadać nasz występ. - Nie dałam mu dojść do słowa. Zbliżyłam się i przeczytałam jego piękne włosy.
- Minęłam go. Wzięłam rzeczy, oraz założyłam buty i zarzuciłam kurtkę. Podeszłam do niego od tyłu i zarzuciłam ręce na jego ramienia.
- Miło, że jesteś ze mną w parze. Nie ma drugiej takiej osoby jak ty. Piękny jesteś Nymph. - Powiedziałam mu na uszko i cmoknęłam go w policzek.
Gdy wyszłam z namiotu poszłam do swojego 'domku', którym był namiot.
Wzięłam prysznic oraz przebrałam się w świeża bieliznę, legginsy oraz bluzkę na ramiączka z lekkimi falbankami no i oczywiście rękawiczki.
Na szczęście wszystkie maski miałam pochowane. Leżałam sobie i zajęłam się swoimi rzeczami, którymi musiałam.
***
Obudziło mnie ciche pukanie. Wstałam ogarnęłam się i otworzyłam namiot, żeby Nymph mógł wejść, po czym jak już był wewnątrz zamknęłam ponownie.
- Rozgość się. - Poszłam i usiadłam na łóżku. Patrzyłam na niego. Tym razem włosy opadały luźno na moich ramionach. Bawiłam się kawałkiem rękawiczki.
Ciekawe czy mu się podoba mój namiot.
Takie mroczne klimaty. Gdzie nie gdzie przebłyski.

<Nymph? Krótkie wybacz ;-;>

10 lut 2017

Naamio CD Nymph

Chyba coś tu nie gra. Czyżby się zgrywał? Widział jak ćwiczę? Trochę zastanowiło mnie to jak mówił, że zrobi wszystko sam, a ja tylko będę mu wodę przynosić. Jakbym słyszała brata. - Na te myśl Uśmiechnęłam się lekko.
Nymph pachniał jakoś tak ostro, zwróciłam uwagę na jego uśmieszek trochę jak u Jokera, włosy miał poprzyklejane do czoła.
- Może mam pomysł, a może ty zaproponujesz coś. - Patrzyłam na niego. No co mi powiesz.
- Może ty pokażesz na co cię stać? Bo pewnie mnie już widziałeś, jak ćwiczę. Więc pewnie umiesz lepiej. - z spokojem i uśmiechem mówiłam do niego. - A właśnie masz bardzo ładny kolor włosów. - Jest jak Królowa lodu, ale ta płci przeciwnej, w sumie jak tak patrzę na niego, jest taki lodowaty choć można dostrzec choć odrobinę ciepła. Choć jak powiedział naszego występu, lekko się wzdrygnęłam. Ale jak już ma być miło, i rozrywkowo. 
Podeszłam do niego blisko, szepczac mu do ucha - skarbie choć na trapezy - lekko dmuchajac na jego szyję. Wyprostowałam się i poszłam w stronę trapezów, spojrzałam na niego. Zdejmował kurtkę i szalik, opinajaca koszulka jego klatce piersiową była idealnie ułożona, spojrzałam na jego twarz uśmiechając się. 
Gdy dorównał mi kroku, on zajął jeden z trapezów, mi został drugi. 
- Więc co mi pokażesz? - Powiedziałam bujając się lekko. 
Wszystko z góry wyglądało lepiej, choć on przyciągał moja uwagę. Czyżby mnie onieśmielał? Nie...chyba, że...nieee stanowczo nie. 
Zaraz co? O czym ja myślę, mam się skupić na cyrku na występach. 
- Więc powiedz o swoim wymarzonym występie? - Napewno ma jakieś. Choć w sumie nie każdy musi mieć. 
Związałam włosy w wysokiego kucyka, zostawiając grzywke. W powietrzu czułam się dobrze.

<Nymph? Nwm co pisać>

9 lut 2017

Naamio CD Nymph

Przyjrzałam się mu teraz miałam idealny dostęp. Nie to, że się gapie tylko tak żeby pamiętać.
Jego włosy miały odcień teraz widzę niebieski niemal lodowaty, eh pewnie przez to oświetlenie myślałam, że zielone.
Pachniał brzoskwinia, ale zaraz taka słodka. Tak do niego pasowały. Zanim się spostrzegłam, powiedziałam to na głos zamiast w myślach.
- Pachniesz taka słodka brzoskwinia, pasuje Ci. - Powiedziałam, i oblałam się rumieńcem, szybko zakryłam je włosami, żeby nie zauważył.
- Po tym jak Pik'e mówił, że to ma być rywalizacja ale zarazem też będą odgrywanie podczas spektaili. Wspomniał też, że jak komuś fenomalnie wyjdzie to będą mogli zdecydować, czy chcą żeby takie pary były przez tydzień albo coś innego wybrać.. - Powiedziałam, i dalej zerkałam na niego.
Ja go nie podrywam! Jego oczy taki lodowaty błękit, długie rzęsy, jasna karnacja, usta - ciekawe jaki ma smak - pomyślałam, lecz szybko odpedziłam te myśli i przyjrzałam się jeszcze chwilę. Jego długi płacz na ramionach, trzymał dłońmi jakby zaraz miał się zsunać.
Widziałam wiele różnych osób, natomiast on jest wyjątkowy, piękny.. Zaraz, nie to, że ja do niego coś.. Niech was te myśli nie kuszą, jest wyjątkowy słodko, ale zarazem ciepły i lodowaty.
To takie magiczne połączenie wow.
- Możemy się jutro spotkać, tu i o tym porozmawiać. - Uśmiechnęłam się lekko. - No to w porządku. - Powiedział. Mam dziwne wrażenie, że wolałby sam być w grupie.
- To dobranoc, widzimy się jutro. - On kiwnełam głową, uśmiechnęłam się do niego. Na pięcie odwrociłam się i poszłam do swojego namiotu. Choć jest zima, to jakoś nie odczuwam zimna, zawsze ciepło mi jest.
Przebrałam się i położyłam się wygodnie na łóżku pod kocem.. Oddając się w krainę Morfeusza.
***
Gdy się obudziłam było coś koło 6:00. Jakoś wcześnie, lecz jak już wstałam to pójdę pobiegać. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w sportowe ubrania. Związałam włosy w kucyk, i wzięłam sobie mały głośniczek do kieszeni. Po cichu wyszłam z namiotu i pobiegłam do parku, robiąc od czasu do czasu gwiazdy. Rozciągałam się, podciagałam.
***
Po okrągłych czterech godzinach byłam spowrotem. Wzięłam prysznic i przebrałam się w świeże ubrania do ćwiczeń na poreczach. Tym razem wzięłam bluzę. Wyszłam i poszłam coś przekąsić.
Gdy już się najadłam.
Poszłam do środowego największego namiotu. Jakoś zawsze mnie to zaskakuje, że to namiot, a tak wiele się tu mieści. Przywitałam się z niektórymi osobami i poszłam do głównej 'sali'.
Zajęłam bluzę i położyłam głośniczek przy bluzie.
Belka połączona z dwoma trapezami z czego drugi jest większy i nad nią jest poręcz wisząca, przy poręczy jest taśma zawieszona.
Już wiem. Zamknęłam oczy i widziałam wszystko. Otworzyłam oczy, rozciagnełam się jeszcze trochę.
Podeszłam do pierwszego trapeza, i na nim keciłam się i latałam tak to można nazwać. Po belce skończyłam na większy trapez, a jak już się rozbujałam skoczyła na taśmę łapiąc się jej. Wspięłam się zaplatajac ja wokół siebie i na kole rozbujałam je mocno i po chwili puściłam latałam.
Kocham to uczucie.
Choć na taśmie robiłam kolejne figury. Puściłam i jak mały baczek zatrzymałam się tuż nad ziemią.
Wstałam, otrzymałam się z niewidzialnego kurzu i uśmiechnęłam się do siebie.
- Wyszło lepiej niż mogłam się spodziewać. O lubię tą piosenkę. - Zaczęłam tańczyć, akurat obok była trampolina. Jak już tu jestem to skorzystam. Weszłam odbijałam się jak piłeczka, czasem jakieś gwiazdy skoki.
***
Siedziałam sobie na świeżym powietrzu, podśpiewywałam sobie.
- Ciekawe co robi moja siostra... - I z tą myślą poszłam się lekko rozerwać.
<Nymph?>

8 lut 2017

Naamio DO Nymph

Zapaliłam sobie światło. Stałam na środku sali cyrkowej. Na szczęście nikogo nie było. To tylko próba, tylko próba. Jestem w tym dobra.
Skończyłam i złapałam się za obręcz trapeza, robiłam różne pirułety. Musiałam do perfekcji opanować mój nowy dość skomplikowany układ, żeby zaskoczyć widzów.
Nadszedł czas na hula hop i wisząca 'hopelle' tak to nazwałam, gdyż tylko ja jestem na tak wysokich wysokościach, że jeden niewłaściwy ruch i spadnę, połamie się... Dlatego ćwiczę, wstaje rano i ćwiczę przez parę godzin, dzień w dzień.
Rozciąganie, a potem trapez, hula hop, i reszta moich ulubionych przedmiotów.
***
Mijam wiele osób, lecz mimo to jakoś przed występami nie zbyt chce się rozpraszać. Akurat dziś po porannym treningu, poszłam się odświeżyć. Przebrałam się w nowe ubrania, składających się z bielizny, legginsów i topu z rękawiczkami. Włosy związałam w dwa warkocze, pomalowałam się oraz założyłam koturny. W tym stroju poszłam w stronę klatek ze zwierzętami.
Lubię pomagać, więc można powiedzieć, że cały dzień mam zaplanowany.
Gdy przysiadłam, przy treserce zwierząt. Karmiła je, pielegnowałam w skrócie pomogłam. Nie boję się ich, można rzec, że polubiliśmy się (tzn ja i zwierzęta). Miałam kiedyś małe dwa lwiatka, ale każde zwierzę musi dorosnąć. Sewenne tak nazwałam lwice oraz Krim lwa. Było to rodzeństwo, które musiałam oddać do tak zwanych opiekunów. Oczywiście odwiedzałam ich dość często, nieraz cały czas u nich byłam, a potem umarli. Czemu?? Sewenne była ze mną 5 lat, natomiast Krim 6 lat. Tak jak mówiłam to było rodzeństwo tylko, że Sewe była młodsza o rok od swojego brata. Nikt mi tego nie wyjaśnił.
Dlatego dbam o tutejsze zwierzęta. Siedzę dużo z nimi, pomagam tym, którzy potrzebują pomocy. Często też widzę nowe osoby, choć wszyscy jesteśmy rodzina to i tak zbytnio nie znam wszystkich.
Gdy już pomogłam wszystkim, poszłam coś zjeść, dbam o to co jem, jestem na diecie ale oczywiście też nieraz zjem moja ulubiona wate cukrowa.
***
Tak wyglądają moje dni. 

Dziś siedziałam w pokoju i jadłam, przeglądając zdjęcia. Siebie jak wyglądałam wcześniej. Rozwaliłam się wygodnie na łóżku, leżąc pod kocem.
Ktoś zaczął 'walić'. Nie przejęłam się zbytnio tym, ale gdy już ktoś zaczął mnie wołać trochę to mnie ruszyło. Wstałam i poszłam w kierunku wrzeszczącej osoby, przy niej już stało kilka innych osób. Paru chłopaków, dziewczyn też. No tak jak zwykle, patrzyli zerkali na siebie.
- O co ciekawe może tym razem chodzić - Powiedziała jakaś dziewczyna, do innej.
Zebraliśmy się tu, po to żeby każdy z nas miał swoją parę, i nikt nie mógł sobie wybierać. Mieliśmy wylosować osobę. Każdy po kolei losował. Gdy nadeszła moja kolej.
- Kogo Wylosowałaś? - Powiedział ktoś obok
- Nymph. - Gdy to powiedziałam, chłopak o takich niemal białych, a zarazem jasno zielonych włosach, spojrzał w moim kierunku.
- Tak więc, każdy z was ma parę, i oto w parach macie przyszykować show. - Powiedział Pik, i z uśmiechem na ustach poszedł w swoją stronę.
Każdy podszedł do swojej pary i już żywiołowo rozmawiali o pomysłach.
Natomiast ja, stałam w tym samym miejscu co wcześniej, a ten chłopak choć widać było zarysysy i budowę ciała lekko kobiece, to jednak się powoli ruszyłam.
Gdy stałam na przeciwko niego, nagle odwaga wpłynęła do mnie. - Hej jestem Naamio, przygotujemy nieziemskie show prawda Nymph?

<Nymph?>

6 lut 2017

Naamio

Masz marzenia? Dąż do spełnienia ich.