Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anubis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anubis. Pokaż wszystkie posty

29 lis 2018

Anubis CD Blue

Anubis mimo iż był tu dopiero niedawno łatwo zaczął integrować się z innymi. Niestety, ale po chwili gra zakończyła się małym nieszczęściem. Chłopak nie zdążył zatrzymać piłki i ta poleciała pod nogi pewnej niskiej panienki. Na szczęście refleks Anubisa tym razem chciał go wesprzeć i na czas złapał nieznajomą. Nie minęła chwila, a dziewczyna po prostu sprintem zniknęła w głąb drogi. Niebiesko włosy zamrugał kilka razy nie rozumiejąc sytuacji, wystraszył ją? Nie mógł jednak długo się zastanawiać, gdyż moment później poczuł jak jedna z dziewczyn przytula się do jego lewej ręki, a druga niczym prawdziwy skaner lustruje jego ciało. Poprawił włosy wzdychając i powoli zaczął iść w przód chcąc uwolnić się od natrętnych, ale ładnych pań. Ciekawość tutaj przewyższyła wszystko.
- Idę do Pik’a... – mruknął do swoich kolegów. Było to oczywiście czystym kłamstwem, to była rzadkość, aby Anubis stawił się u jego osoby.
Tak też, pod przykrywką poszedł w stronę, w którą wyparowała nieznajoma. Miał zamiar dowiedzieć się, dlaczego ją tak spłoszył. Stawiał pewnie kroki co jakiś czas się rozglądając. Dzisiaj nie było tłumów przez co łatwo było się poruszać, więc nie było problemu z nawet truchtem. Przyspieszył swój bieg i zniknął w jednym zaułku. W końcu zatrzymał się zostawiając za sobą dym piasku z drogi. Spojrzał w lewo i zauważył właśnie tą niską dziewczynę wraz z pudełkiem obok. Powoli podszedł i przykucnął do niej, nieznajoma nie spodziewała się jego obecności, więc kiedy go zauważyła z jej ust wydobył się cichy pisk zaskoczenia, a sama odskoczyła w bok. Uśmiechnął się i podrapał się po głowie, był w sumie trochę rozbawiony całą sytuacją.
- H-Hey... czemu uciekłaś? – zapytał przypatrując się niej. Wyglądała strasznie niewinnie i wydawała się przerażona samą obecnością mężczyzny.
Postanowił zrobić na kucaku kilka kroków w tył, aby nie była taka spięta, nie chciał wywoływać u innych takich emocji... w końcu był klaunem. Czekał cały czas na odpowiedź, jednak jedyne co otrzymał to długą ciszę. Opuścił głowę patrząc w ziemię. Podniósł się i złapał karton po czym całkowicie się wyprostował.
- Widzę, że nie jesteś zbyt rozmowna, więc może po prostu ci pomogę... – zachichotał trochę nerwowo, w końcu całe zdarzenie wydawało się niekomfortowe.
Nieznajoma dalej w milczeniu w końcu wstała. To był krok do przodu, przynajmniej tak myślał Anubis. Zaczęli powoli kroczyć w ciszy do miejsca docelowego, chłopak zerkał co jakiś czas na idącą za nim dziewczynę. Miała bardzo ładną urodę, miło się na nią patrzyło, a sam Khole uważał, że jak na pierwsze wrażenie była urocza. Gdyby się postarał, może uda mu się z nią trochę porozmawiać.
- Jestem Khole, znany tutaj jako Anubis – powiedział w pewnym momencie chąc zacząć rozmowę.
Przez chwilę ponownie do jego uszu dotarła tylko smętna cisza, ale ku jego zaskoczeniu usłyszał jej głos!
- Blue... – wymamrotała odwracając wzrok.
To było coś pięknego, Khole w końcu doczekał się takiego zaszczytu, aby usłyszeć głos tej panienki. Zatrzymał się przez co Blue wpadła na jego plecy, natychmiast też i odskoczyła w tył. Anubis zaśmiał się krótko z tej reakcji i wkładając karton pod ramię zerknął na nią.
- Miałabyś może ochotę oprowadzić mnie po pobliskich terenach? – zapytał z szerokim uśmiechem. – Jestem tu nadzwyczajnie krótko, byłem na... dwóch przedstawieniach maks, więc przydałaby mi się pomocna dłoń... – odwrócił się chcąc już ruszać dalej, ale był na tyle cierpliwy, aby poczekać na jej odpowiedź.

<Blue? :3>

21 wrz 2018

Anubis DO Rose

Biegłem trzymając kromkę chleba w ustach. Byłem już spóźniony, za pewne wszystko się już zaczęło, a ja ledwo byłem gotowy. Nawet nie mogłem zrobić podstawowych czynności! I to jest siedzenie po nocach przy hazardzie. Oh Khole kiedyś stracisz głowę za spóźnienia. Spojrzałem na siatkę, która była niedaleko i odbiłem się od podłoża, aby zaraz sprytnie wspiąć się na górę i ją przeskoczyć. Opadłem na dół i prostując się rozeznałem się w terenie. Ugryzłem kawałek chleba po czym wziąłem resztę kromki do ręki. Zerknąłem na zegarek i pokręciłem zawiedziony głową. W końcu znowu wróciłem do biegu. Minęły może trzy minuty i byłem na miejscu. Cyrk. Tak, byłem przed cyrkiem gdzie pracuje, a spóźniłem się na występ. Na szczęście nie swój, to byłaby po prostu katastrofa, gdybym widział tylko swych klaunowych znajomych na scenie, chciałbym być razem z nimi! Pokazałem bilet i dojadając swoje suche śniadanie wszedłem. Od razu po drodze kupiłem dużą paczkę popcornu, bo jakże to byłoby bolesne, gdybym przez całe przedstawienie jadł suchą pajdę. Zamrugałem kilka razy siadając na ławce gdzie było sporo przestrzeni. Jako iż dzisiaj miałem dzień wolny chciałem skorzystać z atrakcji jakie były w cyrku. Obserwowałem wszystko z zainteresowaniem jedząc przy tym solony popcorn. Najwidoczniej moje chrupanie przeszkadzało wszystkim dookoła, bo zaraz dostałem, a to kawałkiem nachosa, a to jakąś maskotką. Ahh, dzieci, moja miłość. Nagle na... Że tak to ujmę "scenę" wkroczył Leo, łatwo się domyślić że jest to lew. Za nim weszła treserka, która miała pokazać kilka sztuczek. Lew przeskoczył przez kilka obręczy po czym zaryczał groźnie. Przystanął elegancko podnosząc jedną łapę do góry, a grzywa pięknie latała na wietrze wiatraka, cudo. Kto by chciał przeoczyć takie widoczki. Cały występ przebiegał idealnie, tak jak w sumie zawsze. Ponownie sięgnąłem do pudełka, jednak próbując coś wymacać nie znalazłem nic. Westchnąłem i odstawiłem pudełko na bok. Nie miałem już co jeść, a brzuchu dalej burczało. Musiałem jednak już przetrwać, nie chciałem już denerwować ludzi moim wstawaniem, przecież niski nie jestem. Minęła godzina, więc przedstawienie już się zakończyło. Wstałem i szybkim krokiem wyszedłem z namiotu. Chciałem szybko zajść w pewne miejsce, jednak było to prawdopodobnie niemożliwe. Znowu trzeba było wkroczyć w tryb biegu. Napuszył poliki i zdeterminowany ruszyłem w podskokach. Minąłem kilka budek, jakieś atrakcje. Masa ludzi na mnie patrzyła jak na wariata, ale kto by się przejął. Biegłem, biegłem i... Nie obeszło się bez wpadnięcia na kogoś. Był to starszy mężczyzna, który szedł z małą dziewczynką. Gasp. Aż oddech mi się zatrzymał. Kucnąłem przy nim i pomogłem mu wstać.
- Bardzo pana przepraszam, trochę mi spieszno, a jest tu i tłoczno, pana nie zauważyłem i na ziemi skończyłem - powiedziałem w pośpiechu.
Staruszek się zaśmiał i zerknął kątem oka na mnie.
- Nawet nie czujesz jak rymujesz młody - poklepał mnie po ramieniu i podniósł się z moją pomocą - ale dziękuję ci, że mnie nie zostawiłeś...
- Nigdy nie byłbym w stanie - uśmiechnąłem się i pogłaskałem małą dziewczynkę po głowie.
Odsunąłem się od nich i postanowiłem iść dalej.
- Miłego dnia! - powiedziałem na odchodne.
Spojrzałem na namiot, w którym pracowała wróżbitka. Na moje szczęście kolejka nie była spora, więc szybko się ustawiłem i począłem czekać. Nic innego mi nie pozostało. Minęło pięć, dziesięć.. może i dwadzieścia minut, ale dalej nie była moja kolej. Może ta dziewczyna była taka dokładna w swoim zawodzie? Westchnąłem głośno, gdy usłyszałem radosne "Następny!". Podszedłem i usiadłem na krześle przed fioletowowłosą.
- Dzień dobry - powiedziałem uśmiechając się i kładąc palce na stoliku - chciałem się dowiedzieć coś o swojej przyszłości jeśli chodzi o miłość... Byłabyś w stanie coś na ten temat powiedzieć?
Wróżbitka uśmiechnęła się i przytaknęła.

<Rose?> :3 Opko jakieś długie nie jest, uważam że fatalne też nie, ale no, jakoś do spotkania musiało dojść, a to był pierwszy pomysł XD

Anubis

"Nawet najmniejsza głupota uszczęśliwi człowieka"