#Powód: brak kontaktu, nie pisanie opowiadań przez dłuższy czas
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Red. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Red. Pokaż wszystkie posty
25 mar 2017
8 sty 2017
Red CD Torii
Siedziałem gdzieś w boku namiotu, czekając na powrót dziewczyny. Kiedy zauważyłem, jak siada w pierwszym rzędzie podszedłem do niej z trzema rekwizytami, ale w sumie tylko dwa ma do wyboru, bo dwa są te same.
- Którego użyć? Te dwa są według mnie bardziej widowiskowe - pokazałem na dwie pochodnie tak zwane "Vul-Cane" - Ale z tym więcej ćwiczyłem - tym razem uniosłem do góry "parasolkę" - To jak?
- To chyba pokaż mi te bardziej widowiskowe - uśmiechnęła się lekko - Przy okazji sobie trochę poćwiczysz.
- No w sumie - odparłem idąc w miejsce, które według mnie było najbardziej bezpieczne, z dala od wszelkich materiałów łatwopalnych. Bo niby namiot główny i niby wiadomo, gdzie się występuje, no ale jednak nawet tam istnieje ryzyko podpalenia czegoś. Przeciągnąłem się, po czym podpaliłem obie pochodnie. Niby nic szczególnego, dopóki nie przejedzie się nimi w powietrzu! Wtedy wygląda to pięknie. Westchnąłem cicho, po czym zacząłem wykonywać układ, który ćwiczyłem już od jakiegoś czasu. Kręciłem tymi jak to niektórzy mówią "palącymi się kijkami", niekiedy układając w ten sposób ogniste wzory. Po jakimś czasie skończyłem i zgasiłem płomienie, jeszcze kilka razy upewniając się, czy na pewno dokładnie to zrobiłem, tak dla bezpieczeństwa, nikt by przecież nie chciał, żeby nasz kochany cyrk się sfajczył, no chyba że jego przeciwnicy, ale to jest już zupełnie inna sprawa.
Udałem się w stronę krzeseł w pierwszym rzędzie i usiadłem obok Tori.
- I jak było? - zapytałem
- Świetne - odparła
- Jakby było całkiem, całkiem ciemno byłoby jeszcze lepiej - ziewnąłem - Teraz twoja kolej na pochwalenie się zdolnościami!
- Którego użyć? Te dwa są według mnie bardziej widowiskowe - pokazałem na dwie pochodnie tak zwane "Vul-Cane" - Ale z tym więcej ćwiczyłem - tym razem uniosłem do góry "parasolkę" - To jak?
- To chyba pokaż mi te bardziej widowiskowe - uśmiechnęła się lekko - Przy okazji sobie trochę poćwiczysz.
- No w sumie - odparłem idąc w miejsce, które według mnie było najbardziej bezpieczne, z dala od wszelkich materiałów łatwopalnych. Bo niby namiot główny i niby wiadomo, gdzie się występuje, no ale jednak nawet tam istnieje ryzyko podpalenia czegoś. Przeciągnąłem się, po czym podpaliłem obie pochodnie. Niby nic szczególnego, dopóki nie przejedzie się nimi w powietrzu! Wtedy wygląda to pięknie. Westchnąłem cicho, po czym zacząłem wykonywać układ, który ćwiczyłem już od jakiegoś czasu. Kręciłem tymi jak to niektórzy mówią "palącymi się kijkami", niekiedy układając w ten sposób ogniste wzory. Po jakimś czasie skończyłem i zgasiłem płomienie, jeszcze kilka razy upewniając się, czy na pewno dokładnie to zrobiłem, tak dla bezpieczeństwa, nikt by przecież nie chciał, żeby nasz kochany cyrk się sfajczył, no chyba że jego przeciwnicy, ale to jest już zupełnie inna sprawa.
Udałem się w stronę krzeseł w pierwszym rzędzie i usiadłem obok Tori.
- I jak było? - zapytałem
- Świetne - odparła
- Jakby było całkiem, całkiem ciemno byłoby jeszcze lepiej - ziewnąłem - Teraz twoja kolej na pochwalenie się zdolnościami!
< Toriiiś? Nie umiem rozkręcać akcji :c >
7 sty 2017
Red CD Lottie
Po zakończonym treningu spojrzałem na wejście do namiotu, a zaraz po tym zauważyłem obok jakiegoś człowieka, co trochę mnie zdziwiło, po chwili jednak się uśmiechnąłem. Niedługo po tym zauważyłem, jak owa istotka osuwa się na ziemię. Hę? Uniosłem jedną brew i podszedłem bliżej.
- ...Hej?
- Czeeeść… - odwróciła się do mnie i po chwili wstała
- To ty obserwowałaś mój trening? – zapytałem
- Tak, to ja… przepraszam. – wymamrotała cicho
- Heh, nic się nie stało przecież, nie musisz przepraszać
Spojrzałem na dziewczynę z lekkim uśmiechem na twarzy. Nie mam pojęcia dlaczego tak zareagowała, ale jej twarz była chyba bardziej czerwona niż powinna. Podrzucilem swoją, jeszcze dotychczas zapaloną pochodnię i chwyciłem ją w drugą dłoń. Czułem na sobie wzrok nieznajomej, a niezręczna cisza to coś, czego naprawdę nienawidzę.
- A co o tym sądzisz? Podobało ci się? Dobrze było? Może jakieś uwagi? - zasypałem ją pytaniami, jak jak to z resztą miałem w zwyczaju i w sumie i tak nie była to aż tak duża liczba pytań, jak zazwyczaj, więc sądzę, że dziewczyna powinna wszystko spamiętać. Chociaż w sumie co do uwag, nie sądzę by na to odpowiedziała.
- N-nie wiem... nie znam się na tym. - odparła, a po chwili zastanowienia dodała: - Ale podobało mi się
- To dobrze! - kiwnąłem głową i klasnąłem w dłonie. - A ty czym się zajmujesz?
- Jestem treserką zwierząt
W tej chwili miałem zapytać się jej o to, czy mogłaby mi je pokazać, jednak ktoś zawołał mnie i powiedział, że Pik coś ode mnie chce. Nieumyślnie zostawiłem swoją nowo poznaną znajomą samiuteńką w namiocie i zająłem się swoimi sprawami. W sumie to nawet nie wiem, jak ona się nazywa! O to też najwidoczniej zapomniałem się zapytać. Wieczorem chodząc pomiędzy namiotami, ponownie się na nią natknąłem. Jakie szczęście! Podbiegłem do niej.
- Jejuuu, przepraszam za to zniknięcie! - powiedziałem, opierając łokieć o jej ramię - Wybaczysz?
- ...Hej?
- Czeeeść… - odwróciła się do mnie i po chwili wstała
- To ty obserwowałaś mój trening? – zapytałem
- Tak, to ja… przepraszam. – wymamrotała cicho
- Heh, nic się nie stało przecież, nie musisz przepraszać
Spojrzałem na dziewczynę z lekkim uśmiechem na twarzy. Nie mam pojęcia dlaczego tak zareagowała, ale jej twarz była chyba bardziej czerwona niż powinna. Podrzucilem swoją, jeszcze dotychczas zapaloną pochodnię i chwyciłem ją w drugą dłoń. Czułem na sobie wzrok nieznajomej, a niezręczna cisza to coś, czego naprawdę nienawidzę.
- A co o tym sądzisz? Podobało ci się? Dobrze było? Może jakieś uwagi? - zasypałem ją pytaniami, jak jak to z resztą miałem w zwyczaju i w sumie i tak nie była to aż tak duża liczba pytań, jak zazwyczaj, więc sądzę, że dziewczyna powinna wszystko spamiętać. Chociaż w sumie co do uwag, nie sądzę by na to odpowiedziała.
- N-nie wiem... nie znam się na tym. - odparła, a po chwili zastanowienia dodała: - Ale podobało mi się
- To dobrze! - kiwnąłem głową i klasnąłem w dłonie. - A ty czym się zajmujesz?
- Jestem treserką zwierząt
W tej chwili miałem zapytać się jej o to, czy mogłaby mi je pokazać, jednak ktoś zawołał mnie i powiedział, że Pik coś ode mnie chce. Nieumyślnie zostawiłem swoją nowo poznaną znajomą samiuteńką w namiocie i zająłem się swoimi sprawami. W sumie to nawet nie wiem, jak ona się nazywa! O to też najwidoczniej zapomniałem się zapytać. Wieczorem chodząc pomiędzy namiotami, ponownie się na nią natknąłem. Jakie szczęście! Podbiegłem do niej.
- Jejuuu, przepraszam za to zniknięcie! - powiedziałem, opierając łokieć o jej ramię - Wybaczysz?
<Lottie? Ja też idk, co wyszło xdd>
4 sty 2017
Red CD Tori
Gdzieś tak w południe zostałem poproszony o rozwieszenie plakatów i rozdanie ulotek w najbardziej zaludnionych miejscach tego miasta. W sumie sądzę, że większość miejsc tutaj jest zaludniona, więc w sumie nie będzie problemu, jeżeli rozwieszę je wszędzie. Westchnąłem cicho, biorąc ze sobą wielką torbę pełną kolorowych papierków zachęcających do odwiedzenia naszego cyrku. Mam nadzieję, że chociaż połowa z tych wszystkich ludzi, którzy dostaną ulotki, przyjdą. Z uśmiechem wyszedłem z namiotu i udałem się tam, gdzie miałem. Szczerze mówiąc takie rozwieszanie plakatów i namawianie do odwiedzin są dosyć męczące, jednak bardzo przyjemnie się to robi! Przez cały ten czas udało mi się spotkać wiele ludzi miłych, jak i tych mniej przyjaznych, jednak rozmowa z każdym z nich powodowała, że coraz bardziej chciało mi się uśmiechać, tak jakoś. W połowie wykonywania swojej pracy wstąpiłem również do jednej z restauracji, żeby coś zjeść. Obiad w końcu trzeba jeść, bo inaczej nie będzie się miało siły i w ogóle.
Zaraz po posiłku kontynuowałem to, co robiłem wcześniej, do tego z jeszcze większym zapałem. Czasami jak szła jakaś para z dzieckiem decydowałem się na pokazywanie sztuczek. Gnojek się nakręci i większość rodziców w końcu mu ulegnie, prawie zawsze tak jest. Szkoda tylko, że moi tacy nie byli, ale na szczęście nie wszyscy są tacy.
Kiedy pozbywałem się ostatniej kartki było już bardzo ciemno, przez co można stwierdzić, że było już dosyć późno. Zważywszy na to, że znajdowałem się dość daleko od cyrku, musiałem co najmniej pół godziny stracić na sam powrót. W pewnym momencie zauważyłem jakiegoś podejrzanego mężczyznę, chwilę później również drugą sylwetkę, o wiele drobniejszą i najwidoczniej przez niego zaatakowanej. Podbiegłem do nich i uderzyłem tego typka. Puścił ją i uciekł. Ech, czemu niektórzy ludzie muszą być tacy głupi. Skrzywiłem się nieco, po czym schyliłem się i pomogłem wstać pokrzywdzonej istotce.
- Nic ci się nie stało? - zapytałem, a ta jedynie pokręciła głową i przytuliła mnie
- Dz... Dziękuję - powiedziała, wycierając mokre oczy rękawem bluzki
- To nic takiego, ale czemu chodzisz tutaj sama o tej porze? Jak zdążyłaś zauważyć jest to dość niebezpieczne.
- Tak jakby trochę się zgubiłam - zaśmiałem się cicho i poczochrałem dziewczynę po głowie, nawet nie zważając na to, że może jej się to nie podobać
- Jak chcesz, to cię odprowadzę, gdzie idziesz? - przyjrzałem się jej, jednak nic zbytnio nie widziałem, było zbyt ciemno
- Do cyrku - zaraz po tym udało mi się zauważyć, że otrzepała się z niewidzialnego pyłku, który był spowodowany upadkiem na ziemię, a zaraz po tym zaczęła iść przed siebie
- No to świetnie się składa, bo ja w sumie też - podbiegłem do niej
- Hmmm? Nie kojarzę cię jakoś
- Jestem nowy, dopiero od kilku tygodni tam jestem, więc możesz mnie nie kojarzyć - zaśmiałem się cicho - Red jestem - podałem dziewczynie rękę
- Tori - uścisnęła moją dłoń
Zaraz po posiłku kontynuowałem to, co robiłem wcześniej, do tego z jeszcze większym zapałem. Czasami jak szła jakaś para z dzieckiem decydowałem się na pokazywanie sztuczek. Gnojek się nakręci i większość rodziców w końcu mu ulegnie, prawie zawsze tak jest. Szkoda tylko, że moi tacy nie byli, ale na szczęście nie wszyscy są tacy.
Kiedy pozbywałem się ostatniej kartki było już bardzo ciemno, przez co można stwierdzić, że było już dosyć późno. Zważywszy na to, że znajdowałem się dość daleko od cyrku, musiałem co najmniej pół godziny stracić na sam powrót. W pewnym momencie zauważyłem jakiegoś podejrzanego mężczyznę, chwilę później również drugą sylwetkę, o wiele drobniejszą i najwidoczniej przez niego zaatakowanej. Podbiegłem do nich i uderzyłem tego typka. Puścił ją i uciekł. Ech, czemu niektórzy ludzie muszą być tacy głupi. Skrzywiłem się nieco, po czym schyliłem się i pomogłem wstać pokrzywdzonej istotce.
- Nic ci się nie stało? - zapytałem, a ta jedynie pokręciła głową i przytuliła mnie
- Dz... Dziękuję - powiedziała, wycierając mokre oczy rękawem bluzki
- To nic takiego, ale czemu chodzisz tutaj sama o tej porze? Jak zdążyłaś zauważyć jest to dość niebezpieczne.
- Tak jakby trochę się zgubiłam - zaśmiałem się cicho i poczochrałem dziewczynę po głowie, nawet nie zważając na to, że może jej się to nie podobać
- Jak chcesz, to cię odprowadzę, gdzie idziesz? - przyjrzałem się jej, jednak nic zbytnio nie widziałem, było zbyt ciemno
- Do cyrku - zaraz po tym udało mi się zauważyć, że otrzepała się z niewidzialnego pyłku, który był spowodowany upadkiem na ziemię, a zaraz po tym zaczęła iść przed siebie
- No to świetnie się składa, bo ja w sumie też - podbiegłem do niej
- Hmmm? Nie kojarzę cię jakoś
- Jestem nowy, dopiero od kilku tygodni tam jestem, więc możesz mnie nie kojarzyć - zaśmiałem się cicho - Red jestem - podałem dziewczynie rękę
- Tori - uścisnęła moją dłoń
<Toriii? Tak mało trochę się wzięło stanęło w mym odpisie ;) >
Subskrybuj:
Posty (Atom)
