Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amor. Pokaż wszystkie posty

19 mar 2018

Informacja!

Z przykrością oznajmiamy, że niektóre z postaci zadecydowały się opuścić nasz świat. Mimo wszystko mają prawo do niego wrócić, na co mamy szczere nadzieje
Odchodzą:
Naamio
Akuma

Osoby, z którymi NIE ma kontaktu ( jeśli coś wiadomo, śmiało pisać ):
Catty
Aeroce
Blade
Shavile
Dzieciak
Amor

Osoby nieobecne:
Midas
Le Bleuet
Rue

10 sie 2017

Amor CD Rue

Gdy usłyszałem nazwę "The Circus Magic" na chwilkę zamarłem. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że zadano mi pytanie. Przeniosłem wzrok na swoją sowę.
- Cóż, z natury latają. Moja płomykówka nie jest jednak zwyczajną sową. Oczywiście świetnie radzi sobie w nocy, ale w ciągu dnia również jest często aktywna. Ma na imię Castiel, a mój mały kot to Sammy. - przedstawiłem swoje zwierzaki, biorąc kotka na ręce.
- Miło was wszystkich poznać. - Rue uśmiechnęła się lekko.
- Was też. - zwróciłem się do dziewczyny i jej pupila.- Tak z ciekawości... Wspomniałaś coś o cyrku "The Circus Magic"?
Rue pokiwała głową.
- Tak, a co?
- To właśnie ten cyrk, którego szukam. - w moim głosie wyraźnie dało się słyszeć lekkie podniecenie. - Czy... Będę mógł do was dołączyć? - zadałem nieśmiało pytanie.
Dziewczyna zamyśliła się na chwilę, po czym uśmiechnęła się do mnie.
- Pewnie, czemu nie? Zaprowadzę cię do cyrku.
- Dziękuję, będę bardzo wdzięczny.
Rue ruszyła przodem. Szedłem kawałek za nią, z wzrokiem wbitym w ziemię. Nagle wpadłem prosto na plecy dziewczyny, która nagle się zatrzymała.
- Oh, wy... Wybacz, zagapiłem się... - mruknąłem cicho.
Gdy dowiedziałem się o tym, że jestem tak blisko celu, byłem szczęśliwy, lecz teraz ponownie uaktywniła się moja cicha i nieśmiała strona charakteru.
- Nie szkodzi. - uśmiechnęła się do mnie lekko. - Chciałam, żebyś zapamiętał drogę do naszego cyrku.
Dziewczyna zaczęła mi tłumaczyć, gdzie i kiedy powinienem skręcać, a kiedy iść prosto. Znów szła na przodzie, a ja podążałem za nią bez słowa. Chociaż mogłem wyglądać na zamyślonego, uważnie jej słuchałem. Lustrowałem wzrokiem otoczenie, starając skupić się na wszelkich możliwych szczegółach i charakterystycznych punktach. Cas najwyraźniej robił to samo, a Sammy tylko kręcił się w moich ramionach.
Mam dobrą pamięć, więc wiedziałem, że prawdopodobnie uda mi się zapamiętać całą trasę, jeśli tylko pozostanę skupiony.
- Zawsze jesteś taki cichy? - usłyszałem pytanie.
- Hm? Ja?
- A kto inny? - zaśmiała się Rue.
- Uh, no tak... - zmieszałem się. - Zazwyczaj jestem całkiem towarzyski, ale teraz po prostu... Sam nie wiem, to pewnie przez zmianę otoczenia. Często zmieniam swoje miejsca pobytu i i przez ostatni czas nie miałem zbyt wielu kontaktów z ludźmi.
- Samotnik?
- Raczej wyrzutek. - zaśmiałem się cicho.- Ale nie zmienia to faktu, że chcę pomagać innym i dlatego chciałbym dołączyć do cyrku. Chcę sprawiać innym radość. No i mam nadzieję, że znów sie otworzę. Wybacz, jeśli przynudzam.
- To całkiem ciekawe. - odparła. - Jesteśmy już prawie na miejscu.
Wyprostowałem się słysząc te słowa. Już niedługo zacznę nowe życie... O ile zostanę przyjęty.

<Rue?>

Od Amor'a

Dzisiejszy dzień miał być dla mnie wyjątkowy. O ile uda mi się odnaleźć moje "marzenie".
Nie tak dawno temu przeniosłem się do Londynu. Co prawda podróż zajęła mi dużo czasu, ale myślę, że było warto.
Ludzie, których mijałem na ulicy, patrzyli na mnie trochę dziwnie... Pewnie to dlatego, że jestem, no... Dziwny. Inny.
Nie na co dzień widzi się chłopaka z białymi włosami, dwukolorowymi oczami oraz sową na jednym ramieniu, a kociakiem na drugim.
Nie zwracałem uwagi na ich spojrzenia, chociaż tak na prawdę czułem się bardzo nieswojo. Udawałem jednak, że ich ignoruję, i skupiałem się na moim celu.
A co jest moim celem?
Znalezienie grupy cyrkowej. To zasadniczo proste, ale... Możliwe, że się zgubiłem.
Przeszedłem już kilka miast, a teraz znajdowałem się w lesie i nie miałem pojęcia, gdzie dalej powinienem iść.
Mimo wysokich drzew z gęstymi koronami, słońce przebijało się przez liście i niemiłosiernie przygrzewało. Usiadłem przy najbliższym drzewie, znajdując trochę cienia, I wysłałem moją płomykówkę na zwiady.
Sowa wzbiła się w powietrze kilkoma machnięciami skrzydeł i już po paru sekundach zniknęła z mojego pola widzenia.
Niestety ptak wrócił równie szybko, co odleciał. Nie dowiedziałem się niczego nowego, więc postanowiłem pozwolić sobie na nieco odpoczynku.
Oparłem głowę o pień drzewa i przymknąłem oczy, ciesząc się wszechobecną ciszą. Prawie bym zasnął, lecz nagle usłyszałem kroki.


<Ktoś?>

Amor

“Just because you’re breathing doesn’t mean you’re alive.”