11 maj 2021

Cherubin cd Smiley

"Śnieżynka spotkała na swej drodze, pierwszy problem, jakim był drwal i zielona cukrowa porcelanowa laleczka. Dla drwala ta dziecinka była jego droga córka. Nie ruszała się, gdyż nie była żywa, przynajmniej tak można było na pierwszy rzut oka stwierdzić. Prawda jednak dla Śnieżynki była inna. Widziała i czuła bijącą od niej życiową siłę. Coś, co nadawało jej ludzkiej natury, ale jednocześnie więziło.Drwal przedstawił córkę jako Kirę, dziewczynkę, która ocaliła wioskę. Nikt tak naprawdę nie wiedział, czy to jest prawdą, czy może kryło się za tym coś zupełnie innego. Gdyby śnieżynka użyła swej wyjątkowo ukrytej mocy, może wtedy Kira stałaby się wolna. Tym samym losy jej pierwszego problemu byłby spełniony, ale...."
Przerwałem pisać, gdy wpadł jeden z bliźniaków. Zaglądał i chciał przeczytać, co takiego pisze. Jednakże zamknąłem notes i schowałem go do zamkniętej szuflady. Mam ich wiele. Tak samo, jak i napisanych książek. Jest ich bardzo wiele, dlatego też często zmieniam style i dodaje coś, czego bym nigdy nie dodał. Dzięki magii, którą tworze zdobywam masę nowych czytelników. Wiele razy staram się pisać pod pseudonimami, jednakże i tak domyślają się, że to moja osoba je napisała. W bardzo młodym wieku zacząłem je pisać.
Zrobiłem nieco porządku, gdy zjawią się goście, poza tym chce też przeprowadzić wywiad i zapytać o kilka istotnych i bardziej nietypowych rzeczy. Mam tego listę, jak na razie tylko pytań dostało odpowiedź, gdyż mogłem sam sobie na nie odpowiedzieć.
Night wszedł do namiotu jak do siebie, gdyż często tak robili. Czasem pukali, bo się zamykałem, by udać się w głąb moich silnych przyjaciół, który odpowiadali za upiększanie tych też opowieści. Można było wczytać się i odnaleźć ukryte wiadomości. Nigdy nie wiadomo, ile ich jest, oraz czy aby na pewno są tam. Trzeba je rozgryźć jak zagadkę, ale też zarazem można spotkać moją osobę osobiście. Jednakże maska i nietypowy strój, który dzięki bliźniakom jest tylko po to, by nie odkryć, jak wyglądam na prawdę. Bliźniaki często także mi towarzyszą, gdyż są opiekunkami, albo po prostu Pik zezwolił im na to. Nie wymykam się, może czasem, gdy mi nie pozwalają się udać, by przywitać moich szanownych fanów. Organizuje, wówczas coś, czego nikt się nie może spodziewać, wstęp mają jedynie ci, którzy odkryli rozwiązanie. Nie da się oszukiwać, nawet jeśli wejdziesz, to twoja odkryta twarz nie dostanie nic. Jedynie wybrani z maskami i ślicznymi pieczątkami, które są jak znaki, do uczestnictwa mogą wygrać główną atrakcję. Mogą mnie poznać, osobiście bez maski bez żadnego stroju. Twarzą w twarz. Zadać pięć pytań i dostać nagrodę specjalną.

***

- Dziękuje Black. - powiedziałem, wygodnie siedząc na krześle. Małpka spała w swoim wygodnym puchatym miejscu, a dokładniej w klatce. Gdyż tak jest wygodniej dla niej i gości. Ciasteczka, po spróbowaniu okazały się niezwykle pyszne. Miałem wrażenie, że się rozpływają w ustach, a ich smak się zmienia. - Smiley niezwykle pyszne ciastka. - rzekłem w stronę dziewczyny. Uśmiechnęła się jedynie i najwidoczniej lekko zarumieniła.
Bliźniaki najwyraźniej dodawały coś pysznego do herbatki, posiadałem kilka drogich i niezwykle atrakcyjnych dodatków. Oczywiście kilka ustawili na stoliczku. Chcieli poeksperymentować, to mi nie przeszkadzało. Chociaż niespodziewana wizyta Pika, w mym namiocie zatrzymała całe zdarzenie. Bliźniaki robiły, co robiły, jednakże przez chwilę zatrzymały się i spojrzały na tego kto, przyszedł. Zrobiłem więc miejsce dla niespodziewanego gościa. Nie powiedział, czemu się zjawił. Podał mi jedynie niebieską kopertę. Podstawiłem mu filiżankę, spodeczek oraz łyżeczkę. Nalałem mu z imbryczka herbaty, a jeden z bliźniaków dodał do napoju Pika, jakiś dodatek, który mógłby mu się spodobać, albo też nie.
Na chwile odszedłem od stołu, gdyż musiałem przynieść coś dla każdego. Najpierw bliźniakom podałem koperty oraz notesy. Pik dostał trzy koperty, a Smiley nieco grubszy notes.
- Bliźniaki, jeśli możecie, zróbcie to u siebie w namiocie. Smiley nie musisz się śpieszyć z odpowiadaniem na pytania. Pik, jeśli to nie problem. Czy jest możliwość do zorganizowania wydarzenia za niecałe dwa tygodnie? - moje prośby zostały skierowane do odpowiednich osób, a pytanie do Pika, było zdecydowanie trochę bardziej trudne, ale zadałem mu je.
- Lepiej się postaraj, by występ poszedł jak najlepiej. Wówczas gdy zobaczę postępy, rozważę to ponownie. - powiedział z uśmiechem, ale powagą. To był istny zaszczyt, dlatego też musiałem się przyłożyć.
Dague kolejna osoba, która zjawiła się w mym namiocie. Bardziej to zapewne przyszedł po Pika. Po drodze zabrał też Smiley. Najwyraźniej musieli o czymś pomówić. Bliźniaki także musiały iść. Dlatego też, gdy zostałem sam. Zamknąłem po ich wyjściu namiot i posprzątałam, chowając dodatki do herbaty i nie tylko do niej. Odetchnąłem, gdyż nawet jeśli z zewnątrz namiot wygląda na mały, gdy się do niego wejdzie, jest dużo większy, niż by można było się spodziewać. Odpowiedzialność spada na magię, jednakże nie mogę, wyjawić czym ona dokładnie jest.
Zanim jednak wrócę do pisania, muszę otworzyć list i sprawdzić co jest w nim napisane. Zapewne też niedługo muszę wysłać poprzedni tomik. Jego tytuł to "Furtka do twojego skarbu" ~ każdy inaczej interpretuje skarb. Może on być wszystkim i niczym. Jest to bardziej filozoficzna i nieco zagłębiająca się w umysł człowieka. Dlatego też napisanie końca trochę mi się przeciągnęło.

<Smiley?>

8 maj 2021

Smiley CD Cherubin

Podczas rozmowy i naszej próby przyglądałam się cały czas chłopakowi. Byłam nim zaintrygowana. Było w nim coś co przyciągało moją uwagę. 
Kosmyki jego kruczo czarnych włosów opadały na jego, piękne rubinowe oczy. Był wyższy ode mnie, ale niższy trochę od bliźnią. To co mogłam powiedzieć o nim to to, że na pewno dba o najmniejsze szczegóły w jego wyglądzie. 
Miło było, że zostałam zaproszona na herbatę. Nie mniej jednak moje zmęczenie dawało się o drobinę we znaki. Chciałam aby próba dalej trwała, ale Cherubin chciał ja zakończyć.
- Dziękuję ci Cherubin za dzisiaj - uśmiechnęłam się delikatnie do niego.
Bisca i Yuki poszli zza mną do mojego namiotu. Gdy chciałam uciąć robie drzemkę, do namiotu wpadła Diana prosząc mnie o to abym upiekłam kilka ciastek oraz babeczek. Odmówić jej nie mogłam tak więc od razu wzięłam się do pracy. Bisca i Yuki spali więc ich zostawiłam. Skierowałam się do mamiotu gdzie była kuchnia. Zaczęłam robić to o co mnie poproszono. 
- Ale pięknie pachnie w dodatku wyglądają mega pysznie.- przyszedł Night.
- A gdzie Black?
- Szykuje się na herbatę u Cherubina, a ja pomyślałem, że przyjadę i może przekonam ciebie, abyś też przyłączyła się do nas...
- A kto powiedział, że nie idę? - uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę. - Zrobiłam nawet małe co nie co - wskazałam na tacę z ciasteczkami oraz babeczkami. 
- I jak Smiley udało ci się je zrobić - akurat weszła Diane.
Wskazałam tace jej babeczek i ciasteczek które zrobiłam dla niej. Diane podziękowała a następnie odeszła. Wzięłam tacę ze smakołykami i chcąc już iść, Night mnie zatrzymał.
- Powinnaś się przebrać - nim się obejrzałam on użył jednej ze swoich sztuczek, a ja miałam na sobie uroczą sukienkę, a moje włosy były splecione we warkocz, a na sam końcu była piękna kokarda. - Tak już lepiej - dodał uśmiechając się do mnie.
- Dziękuję - uwielbiałam gdy to robił przynajmniej ja nie musiałam się martwić o to co wybrać.
Stanęliśmy przed namiotem Cherubina. Kultura nakazywała, aby z pukać czy coś, ale Night wszedł tak od siebie do środka jak gdyby nigdy nic. 
- Ni-chan gdzie twoje maniery - byłam zażenowana nim. Cherubin nic nie zareagował zupełnie tak jakby to było normalne. Zaczełam w myślach już wyobrażć sobie co musiał przejść przez nich. - Przepraszam Cherubin za niego - było mi wstyd za niego. Ciekawe co on musiał sobie pomyśleć o nas.
- Cherubin musisz spróbować tych pyszności - Black wziął tacę ze smakołykami. 
- To tylko zwykłe ciastka - dodałam, nie chciałam zwracać na siebie za dużo uwagi.

<Cherubin?>

7 maj 2021

Cherubin CD Smiley

Wpatrywałem się w dziewczynę oraz dwójkę, która najzwyczajniej w świecie zachowywała się jak rodzina. Pik, który jest teraz właścicielem cyrku, ale jednocześnie wszystkie trupy traktuje dobrze i jednakowo. Jednakże widać po Smiley, że ich związek jest głębszy. Jest jeszcze Dague. Niewiele miałem z nim do rozmowy. Bliźniaki są częstszymi gośćmi w moim namiocie niż inni, jednakże są tu także inni.
Długie. Jasnoróżowe podchodzące pod lekki fiolet, jedwabiste i pofalowane włosy. Po lewej stronie ma jedno pasemko włosów niebieskie. Grzywka po bokach jest dłuższa, a po środku sięga do jej dużych błękitnych oczu. Ma zgrabny nos i wąskie, jasnoróżowe usta. Mierzy około 168 centymetrów. Jej sylwetka jest szczupła i wygimnastykowana.~ takie dane udało mi się wysunąć z jej obserwacji. Można było to zamienić na wygląd śnieżynki
Długie. Jasnobłękitne przechodzące pod zimowy niebieski i lekko falujące na wietrze włosy. Po jednej stronie ma jedno pasemko włosów białe. Grzywka po bokach jest dłuższa, a po środku sięga do jej dużych złotych oczu. Zgrabny nosek, który przez zimno czerwienieje. Wąskie jasno czerwone usta, schowane przed zimnem. Mierzy około 168 centymetrów. Jej sylwetka jest szczupła i wygimnastykowana. Jest jedną ze zdolniejszych postaci, która mimo ukrycia w górach... - tu powinienem przerwać. Im więcej informacji, tym trudniejsza staje się historia. Teraz przynajmniej wiadome jest to, że uciekła do gór, ale Czemu? Co ją spotkało? Takie pytania mogą się pojawić. Im więcej masz pytań, tym więcej chcesz przeczytać, by się dowiedzieć. Dlatego też starałem się odzwierciedlić jej postać na rysunku, bym potem mógł ją na nowo narysować, jako obraz w książce. Ma duże znaczenie to, jak i w którym miejscu zostanie przedstawiona.
***
- Princess oto twój nowy partner Cherubin. Cherubin to nasza Princess Smiley. - słowa bliźniaków, wyrwały mnie z zapisków, które zrobiłem. Uniosłem wzrok, by spojrzeć, kto się pojawił.
- Black, Night przestańcie mnie tak nazywać. Jestem po prostu Smiley, miło mi cię poznać. - uśmiechnął się delikatnie. Jej energia najwyraźniej, wolałaby się teraz zdrzemnąć. - Pik nie zapomnij o tym, aby Dague dostał za swoje. - dwójka, która zjawiła się wraz z dziewczyną, musieli już iść, zapewne przypomniała im o układzie, by nie zapomnieli. Podobnie robiłem z bliźniakami oraz nie tylko z nimi. Usiadła obok mnie, a jej pupile tuż obok nóg Smiley. - Skąd się znacie? - zapytała, patrząc na naszą trójkę. Znaleźliśmy się przed nią.
- Przychodzą do mnie na herbatkę. - powiedziałem. Bliźniaki spojrzały po sobie, po czym same dodały.
- Cherubin pisze książki, a my byliśmy jego modelami do nowej serii. Najwyraźniej o Piku bądź kimś podobnym do niego już napisał. Teraz twoja kolej. - roześmiali się, po czym spoważnieli. - Gdy skończymy próbę, możemy udać się do namiotu Cherubina i ją wpić. - rzekli. Ruszyli się, wzięli ode mnie harfę, była ona duża tak samo, jak bębny. Jechały na przewoźnych wózkach, bo może dopiero siłacz, by je przeniósł.
Sam jednak schowałem swój notes i ruszyłem się z miejsca, by poćwiczyć. Zrobiłem rozgrzewkę na ręce, mięśnie, nadgarstki oraz palce. By nic się nie wydarzyło. Dlatego też zawsze miałem swoje ćwiczenia, których zostałem nauczony.
Na początek była harfa, jej dźwięk bywał łagodny, ale byleby nie usnąć, pojawiały się momenty, w których człowiek stawał się trzeźwy oraz wystraszony. Dlatego też moje granie było niezwykłe. Podałem dziewczynie nuty, pod harfę, były także pod bębny oraz pod tajemniczy instrument wybrany przez bliźniaków. Wystarczyła chwila, by mogla załapać nuty i słowa. Czasem ich znaczenie mogło odbiec od powszechnego śpiewu.
Pociągnąłem powoli za jedną ze strun harfy, wydał delikatny i lekki dźwięk, kolejna za to był inna, wciąż lekka, ale tym razem wydawała się ryzykowna. Dlatego, zanim jednak zaczęła ona śpiewać. Powinniśmy usłyszeć dźwięk, melodię harfy.
- Zagrasz najpierw nuty? - spytała. Kiwnąłem głową, po czym zabrałem się za granie. Nie musiałem patrzeć, gdyż to pamiętam. Może to nie ja napisałem, ale nie mogę zdradzić kto. Dlatego przypisuje je sobie. Gra z początku lekka i melodyjna, która mogła uśpić jak kołysanka, zaczęła wypadać z rytmu. Jej rytm przyspieszał, brzmiał inaczej. Wciąż się zmieniał, ale intensywność pozostawała, a nawet stawała się jeszcze bardziej przyciągająca. Na koniec było kilka nut, które wyrażały różne dźwięki, koniec był niedokończony. Choć mogło się tak wydawać.
- To byłoby na tyle. - powiedziałem i otworzyłem oczy. Nagromadziła się publika z cyrku. To było do przewidzenia, zazwyczaj się zjawiali. Niekiedy tańczyli do tego, innym razem płakali. Melodie, każdy odczuwa inaczej.
- Widzę, że masz nową partnerkę. Poszczęściło ci się, gratulacje. - pojawienie się Liraya, było wyjątkowe. Miałem nadzieję, że się pojawi, oraz wysłucha melodii, która została wypuszczona jak ptak z klatki.
- Ćwiczymy z twoim głosem, czy jednak masz za mało energii na to. - powiedziałem, nie ukrywając nic. Czytam z ludzi jak z otwartych ksiąg, nawet jeśli jestem tu nie długo.
- Poradzę sobie. Możemy poćwiczyć. - rzekła najwyraźniej pewna siebie i pewna tego, że jest w stanie to zrobić. Skoro tak jest to niech, tak będzie.
***
Próba udała się, choć grywanie na bębnach i dodatkowym instrumencie, się nie udało. Widownia wróciła do swoich zajęć, po usłyszeniu harmonii. Jednakże, dziewczę, musiało, odpocząć dlatego też przerwałem próbę i odesłałem zarówno bliźniaki, jak i dziewczynę. Oczywiście, że bliźniaki wpadną na herbatkę, nie wiem jak ze Smiley. Może ją przekonają. Teraz jednak ja musiałem, zrozumieć coś, czego brakowało w tej melodii granej zarówno na harfie, jak i bębnach.

<Smiley?>

6 maj 2021

Smiley CD Cherubin

Poranek nie należał do jednych z najlepszych. Zaspałam, a musiałam tyle zrobić! Nie pozostało mi nic innego jak ominąć śniadanie, poranne ćwiczenia zamieniłam na bieganie do umuwionego miejsca. Spojrzałam się na zegarek... Zostało mi jeszcze dziewięć minut. O nie!
Powoli wpadałam w panikę nie że nie zdążę, ale że będę musiała słuchać kazania jak nie od Pik'a, co najgorsze by nie było, co od Dague. Jego kazania bałam się najbardziej ze względu na to że nigdy się nie kończyło, w dodatku zawsze musiałam ponosić karę. Zawołam zwierzaki po czym wspólnie zaczeliśmy bieg. Było spotkanie odnośnie nowych członków oraz nowego planu występów. Przede mną, pojawił się namiot do którego zmierzałam, tuż przed wejściem stały bliźniaki. Black i Night uśmiechneli się do mnie, dając mi znak że zostały mi dwie minuty. Zwolniłam swój bieg, a gdy dotarłam musiałam uspokoić swój odalech, aby reszta nie poznała, że się spieszyłam. Podziękowałam bliźniakom przed wejściem do środka. Bisca i Yuki zostali przed wejściem. Zajęłam w oddali miejsce tak, abym nie zwracała na siebie za dużo uwagi. Rozejrzałam się do okoła, nigdzie nie widziałam Dague. Jak się okazało on sam się spóźnił. Teraz miałam haczyk na niego! Uśmiechnęłam się pod nosem.
Całe spotkanie przeszło bardzo spokojnie i nawet szybko. Niby był koniec, ale ja musiałam zostać dłużej. Zaczęłam główkować, czy przypadkiem czegoś nie przeskrobałam, ale po dłuższych wnioskach okazało się, że byłam grzeczna jakby nie było to nie tak dawno wróciłam i byłam spokojna. Wszyscy wyszli. Zostałam ja, bliźniaki, Dague oraz Pik.
- Dlaczego musiałam zostać, ostatnio nie zrobiłam niczego złego czy też przeciw stawiłam się komu z was...- usprawiedliwiłam się już zza wczasu.
- Masz rację, ale my w innej sprawie - spojrzałam się na Dague. Ciarki mnie przeszłyna widok jego miny. Coś planowali. Nie udzieliłam się aby przypadkiem nie palnąć czegoś co bym potem żałowała. 
- Spokojnie księżniczko...- uspokoił mnie Black.
- Oni chcą abyś zagrała główną postać w przedstawieniu o którym była dzisiaj mowa...- dodał Night.
- Osoba, która ci pomoże niedawno dołączyła do cyrku, a jest bardzo zdolna. Będziecie się nawzajem uzupełniać. - przytłoczyło mnie to wszystko.
- Ale dlaczego ja? Jest tyle innych orób, więc dlaczego ja?
- Ktoś opuścił cyrk i nie powiedział nikomu, więc Dague uznał, że będzie to dobra rekompensata za twój wybryk...
- Dobra macie racje, zrobię to...- nie chciałam słyszeć dalszych wyjaśnień od Pik'a.
- Widzicie łatwo poszło - przerwał mi Night.
- Ale Dague powinien również ponieś odpowiedzialność za to, że mi dał radę abym odpoczeła na swój własny sposób oraz on się spóźnił dzisiaj na spotkanie. Sprawiedliwość musi być więc mam nadzieję, że Pik weźmiesz to pod uwagę nie musi to być teraz , ale wiesz...- uśmiechnęłam się do niego, a on zgodził się ze mną. Złożył mi obietnicę na mały paluszek więc musiał jej dotrzymać. - No nic, zaprowadźcie mnie do tej osoby z która mam współpracować - poszłam zza Pik'em oraz Dague. Bliźniaki gdzieś nagle znikneły. Weszliśmy do namiotu.
- Princess o to twój nowy partner Cherubin. Cherubin to nasza Princess Smiley
- Black, Night przestańcie mnie tak nazywać. Jestem po prostu Smiley, miło mi cię poznać - uśmiechnęłam się delikatnie. Moja energia osiągała najmniejszy poziom, wolałabym teraz się zdrzemnąć. - Pik nie zapomnij o tym aby Dague dostał za swoje - musieli już iść więc przypomniałam im o naszym układzie. Usiadłam obok chłopców, a moje pupile tuż obok mnie tylko, że koło nóg. - Skąd się znacie? - zapytałam patrząc na trójkę chłopców będących tuż przede mna.

< Cherubin?>

4 maj 2021

Shu⭐zo CD Lennie

Nie chcę wyjść na gbura, ale mogłaby sobie darować tę zbędną ekscytację. Wiem, że dzieci potrafią wzbudzić wielkie emocje, ale ja naprawdę mam lepsze rzeczy do roboty, niż po raz kolejny uspokajać tego małego delikwenta i kłaść go spać. Gdyby to ona nie spała po nocach tak, jak ja i Lennie, to byłaby tak samo nastawiona jak ja w tej chwili. Nie dość, że spytała dodatkowo o jakiś czas adopcji... Nie ukrywam, poczułem się trochę niekomfortowo, bo w końcu to nie była prawda. Yuki jest naszym maluszkiem w stu procentach.
- To nie jest istotne. - westchnąłem cicho, zaglądając do wózka na maleństwo, które sobie wciąż słodko spało z zaciśniętymi łapkami i smoczkiem w buzi. Ktoś tu musiał się w końcu odezwać, skoro Lennie postanowił sobie pomilczeć. Wręcz się zaczął gdzieś rozglądać, jakby chciał sam uniknąć odpowiadania i zostawić to mnie. Dziękuję bardzo... - Pewnie już nie raz słyszałaś jego płacz, który się niesie po namiotach. - dodałem z delikatnym uśmiechem, chcąc jak najszybciej zejść z poprzedniego tematu. Wygadywanie na prawo i lewo, jaka jest prawda chyba nie jest dobrym wyjściem, choć... Nie wiem, co zrobię, gdy Yuki od kogoś usłyszy, że jest adoptowany. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami.
- Wiesz mam dość twardy sen... A w ciągu dnia jakoś nie miałam okazji nic słyszeć. - odpowiedziała z uśmiechem, wciąż przyglądając się maluszkowi. - To istny słodziak. - dodała z rozkoszą w głosie, a nawet odważając się sięgnąć do dziecka i palcem pogładzić jego malutką rączkę. W sumie trochę dziwnie mi się na to patrzyło. Jakoś tak wewnętrznie chciałem, żeby przestała i nigdy więcej tak nie robiła. Nie wiem w sumie, czym było to spowodowane. Przecież nie jestem zaborczą osobą... Prawda?
- Ooo. To dobrze dla ciebie. Nasi bliżsi sąsiedzi muszą mieć ciężko. - dodałem rozbawiony, choć jeszcze nie spotkałem się z tym, żeby ktoś narzekał. W końcu mój namiot jest na samym końcu cyrku i sami też mamy ciszę i spokój. Nawet gdy gdzieś tam dalej właśnie odbywa się występ. Przynajmniej nie muszę się martwić, że ktoś mi dziecko obudzi.
- Skoro nikt się nie skarżył, to nie ma się co przejmować. - odpowiedziała i machnęła tylko ręką. - Poza tym na pewno każdy jest w stanie to zrozumieć. Małe dzieci tak już mają. - pokiwałem twierdząco głową w odpowiedzi i dalej pociągnąłem temat. Mogłem gadać na temat dzieci normalnie godzinami. Na szczęście był przy mnie ktoś, kto w prosty sposób potrafił mnie w odpowiednim momencie ściągnąć na ziemię. Szturchnąć i samemu skończyć temat.
- O tym temacie można gadać godzinami. - wtrącił się Lennie. - Ale my niestety powinnyśmy już iść. W końcu mały może się w każdej chwili obudzić.
- Ach, rozumiem. - Layli skinęła głową, nie przestając się uśmiechać. - To życzę wam wszystkiego dobrego. - później tylko do nas pomachała na pożegnanie, by w końcu odejść i zostawić nas samych. Odprowadziłem ją w spokoju wzrokiem, jednocześnie opierając głowę o ramię Lenniego.
- A może jednak powinienem powiedzieć, że go nie adoptowaliśmy? - spytałem, choć w sumie bardziej skierowałem to pytanie do samego siebie. Wiedziałem, że Lennie i tak nie zna na nie odpowiedzi. Już nie raz przy poruszeniu tego tematu kończyło się na tym, że mi ustępował. Finalnie pozwolił samemu zadecydować. Problem w tym, że to jest strasznie trudne.
- Nie martw się. - odpowiedział, po czym objął mnie ręką. Po tym już w sumie się nie odzywałem. Stałem jeszcze chwilę, opierając się o ukochanego, a po niedługiej chwili już razem z synkiem wróciliśmy do spaceru.

***

Czas płynął swoim własnym tempem, a moja kochana rodzinka żyła sobie szczęśliwie i spokojnie. Yuki z każdym dniem stawał się coraz ciekawszy otaczającego go świata, Lennie ciągle latał na próby albo występy, a ja robiłem to co dotychczas, ale z tą różnicą, że praktycznie czułem się już dobrze i miałem naprawdę mnóstwo energii oraz o dziwo dużo dobrego humoru, którego przez długi czas mi szczerze brakowało.
https://youtu.be/ltRgb4SJ1uk
Kolejny dzień zbliżał się już ku końcowi. W radiu leciały różne kawałki i aż za bardzo umilały mi codzienne obowiązki, ale nie było w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze się bawiłem cały wieczór popylając w samym ręczniku na biodrach.
- Idealnie. - wymruczałem rozbawiony do siebie, zakręcając już butelkę z mlekiem, dla domagającego się kolacji synka. - Już Yuki twój barman idzie. Proszę się nie denerwować. - poszedłem w kierunku kołyski, potrząsając jeszcze butelką oraz samemu też się kręcąc do rytmu muzyki z radia. Totalnie się wczułem i nawet z tego wszystkiego zacząłem się totalnie wygłupiać, aż w końcu ręcznik sam z siebie osunął mi się z bioder i wylądował na ziemi. - Oh... - nie robiłbym z tego jakiegoś wielkiego halo. W końcu praktycznie od razu się po niego schyliłem i go podniosłem.
- Cóż za piękny widok na dobry wieczór. - usłyszałem za sobą i wręcz mnie zmroziło. Od razu się odwróciłem, zakrywając się przy tym ręcznikiem. Oczywiście któż by inny mógł rzucić takim tekstem, jak nie mój ukochany rudzielec. Stał przy wejściu do namiotu, ściągając właśnie z głowy swój kapelusz i jak zawsze szeroko się uśmiechał, patrząc w moją stronę.
- Ta. Bardzo śmieszne. - prychnąłem, zachowując uśmiech na twarzy, choć w środku normalnie czułem, że spalę się ze wstydu, lecz to mnie nie zatrzymało przed podejściem do niego.
- Pięknie wyglądasz. - dodał jeszcze i chciał mnie pocałować, lecz w odpowiedzi wręczyłem mu tylko butelkę.
- Ktoś tu czeka na swój napój. - poklepałem go po ramieniu. - A ja się w końcu pójdę ubrać. - skierowałem się w stronę szafy, wciąż nucąc pod nosem, a Lennie już schylił się do naszego maleństwa. - Jak było na próbie? Dość późno dzisiaj wróciłeś. - zauważyłem, zakładając już na siebie piżamę. Lennie usiadł z Yukim na łóżku, karmiąc go z butelki i chwilę zwlekał z odpowiedzią.
- Musiałem jeszcze coś zrobić, ale jak widzę, wcale wam się tu nie nudziło beze mnie. - odpowiedział rozbawiony, a ja w sumie nie mogłem zaprzeczyć. Radio to naprawdę cudowna rzecz.
- Ale bardzo tęskniliśmy. - odpowiedziałem, zamykając już za sobą szafę, a później tylko po drodze do łóżka wyłączyłem radio. W namiocie zapadła cisza, a Lennie niedługo później już skończył karmić malca. Od razu wtedy go od niego wziąłem i położyłem tuż koło siebie na łóżku. Chłopiec od razu zaczął się oglądać na boki za tatą, który akurat już wstał z łóżka. Jednak nie trwało to długo. Ostatecznie jego wzrok spoczął na mnie, a gdy tylko się do niego uśmiechnąłem, ten zaczął coś rozbawiony gaworzyć.
- Co tam mały? - połaskotałem go delikatnie po brzuszku. - Nie idziemy jeszcze spać, hm? Za wcześnie jest, a później i tak w nocy co najmniej jeden raz też się przecież obudzimy. - ucałowałem go prze szczęśliwy. Pomimo tych wszystkich niedogodności bardzo go kochałem razem z Lenniem. Wtedy też maluszek wyciągnął do mnie jedną ze swoich malutkich rączek, a drugą już włożył do buzi. - To co? Może mamusia opowie bajkę? - spytałem, choć niekoniecznie oczekiwałem odpowiedzi. Złapałem łapkę maluszka i też ją ucałowałem. - Chyba że tym razem tata, nasza wielka gwiazda trupy cyrkowej chce się wykazać? - rzuciłem jeszcze, zerkając kątem oka na Lenniego, który krzątał się po namiocie.

(Lennie~? Livin la vida loca! XD)

3 maj 2021

Cherubin DO Smiley

 "Historia o śnieżynce i białym kruku." ~ taki tytuł nosi jedna z nowych historii. Pisze ją dopiero od kilku dni. Odkąd ujrzałem tę piękność, z tatuażem lotosu. Jej powiewające włosy na wietrze oraz słabość do małych zwierzątek. Oprócz tego ujrzałem także niską budowę, za to niezwykle elastyczną. Chęć przeprowadzenia z nią wywiadu jest, aż nadto ekscytująca. Gdyż mi się nie odmawia. Nawet jeśli to zrobisz, nie pozbędziesz się mnie. No chyba, że się zgodzisz na tę ekscytująco i porywającą podróż.

Śnieżynka to młoda kobieta, która mimo utraty bliskich w śnieżycy i lawiny, przeżyła. Poszukuje swojego miejsca na świecie oraz brata, który, gdy był młody, został zabrany przez inną rodzinę. Śnieżynka na swej drodze spotyka białego kruka, który jest wyrzutkiem wśród czarnych ptaków oraz też ich braku. Przeżywają wiele różnych chwil, aż dochodzą do miejsca, w którym... Ich historia dopiero się rozpoczyna, nie można od razu zdradzać jej końca. Cóż byłby ze mnie za pisarz, gdyby tak od razu przejść do sedna.

Troszkę trzeba podokuczać bohaterce i jej towarzyszowi. Może nawet ich rozdzielić. Może pojawią się bandyci. Jest wiele możliwości, które mogą zostać spełnione. Westchnąłem, gdy do mych uszu, doszedłby głosy. Miałem mieć dziś próbę. Jedna próba z harfą, druga z bębnami. Dwie nowe piosenki, a może bardziej melodie. Jednakże zawsze mogą mi przydzielić "partnera". Ostatnim razem tak było. Właśnie wtedy ujrzałem ją po raz kolejny. Smiley tak się do niej zwracają, zostaliśmy sobie przedstawieni. Po próbie gdzieś zniknęła, no i nie było czasu na rozmowę.

Próbę zaczynałem za jakieś dwie godziny, dlatego przez ten czas, układałem pytania, oraz musiałem znaleźć Monie. Cholerne stworzenie robi, co chce i ucieka, by mnie rozproszyć. Gdy tylko wyszedłem z namiotu, w którym mieszkałem. Zobaczyłem przed nim bliźniaki Black i Night. Spojrzałem na nich, trzymali małpkę w dłoniach. Wypuściłem głośno powietrze.

- Blue i Red, co was do mnie sprowadza. Czyżby pyszna herbatka, która ostatnim razem zawróciła wam w głowach. - powiedziałem, te słowa tak jakby małpa nie miała najmniejszego znaczenia. Chyba czas trzymać ją pod kluczem w klatce.

- Przydzielono ci nowego partnera na zbliżający się występ. Próba została przesunięta, teraz zapraszamy z nami. Na herbatkę zawsze chętnie się zjawimy. - jeden uzupełniał drugiego słowami, które trzymały się kupy, ale jednocześnie para bliźniaków, idealnie nadawała się na miano "Tri Blaht", nigdy nie wiesz, po której stronie staną. Wziąłem niesfornego zwierzaka, zamknąłem go w klatce, chowając w kuferku klucz. Wziąłem ze sobą notes oraz pióro, którym ostatnio pisze. Bliźniaki weszły, informując jaki instrument mam wziąć. Harfa, bębny oraz jakichś dodatkowy. Tylko nie wyjawili jaki. Wraz z nimi wyszedłem i zamknąłem namiot, wziąłem oczywiście notes z pytaniami.

Skierowałem swe kroki do jednego z namiotów, byśmy mogli się przygotować do próby. Usiadłem wygodnie i czekałem, aż mój nowy partner się zjawi.


Smiley?  

30 kwi 2021

Jestem duszą, która zakrywa...

...twe przekleństwo jest moim przeznaczeniem..


5 kwi 2021

Parę dodatków

Witajcie, powiem krótko i na temat:
  1. powstała nowa zakładka "Funkcje", która widnieje tylko w formularzu;
  2. formularz Robina został zaktualizowany;
  3. wszystkie postacie zostają postarzone o rok.
Dziękuje za uwagę.

Lennie CD Shu⭐zo

- Już dawno się tak nie czułem - przyznałem szczerze, wspominając uczucie, kiedy znowu ćwiczyłem z innymi cyrkowcami na scenie. W tym czasie Shuzo się do mnie przytulił, więc go objąłem. - To uczucie, kiedy stoisz na scenie i czarujesz, wszyscy na ciebie patrzą... no prawie, w końcu to była tylko próba - zaśmiałem się krótko. Chłopak zadarł głowę do góry i posłał mi lekki uśmiech.
- Czyli dobrze się bawiłeś - w jego głosie usłyszałem coś dziwnego. 
- Chyba tak - odparłem. - Ale się stęskniłem za wami - pocałowałem go w czoło. - A jak tobie minął dzień? - zapytałem, a on zmarszczył brwi. Przez moment milczał, potem westchnął, schował głowę i mruknął krótkie "dobrze". Uśmiechnąłem się krzywo i pogładziłem go po włosach. - A tak na prawdę? Nie wyglądasz na zadowolonego - domagałem się prawdy. Zaczął nerwowo kręcić ogonem.
- Po prostu jestem zły na siebie, że nie wpadłem na tak głupi pomysł, aby go przykryć - chciało mi się śmiać, ale się powstrzymałem.
- Początki bywają ciężkie - mocno go przytuliłem, a nawet można rzec, wytarmosiłem. Kiedy go puściłem, posłał mi zdenerwowane spojrzenie. - Sprawdzaj jego rączki i nóżki, jak ma zimne, to jest mu zimno - Shuzo chyba nie podzielał mojego dobrego humoru. - Może wyjdziemy z małym na krótki spacer? - zaproponowałem. Shuzo popatrzył na mnie obojętnym wzrokiem i tylko pokiwał twierdząco głową. - Wyciągnę wózek - wstałem i skierowałem się do części namiotu, w którym leżały wszystkie potrzebne przedmioty do wychowania dziecka (przynajmniej miałem nadzieje, że to wszystkie). Szybko znalazłem wózek, który rzucał się w oczy. Był duży i ciężki, aż się zdziwiłem, że nie było nic mniejszego i lżejszego dla takiego noworodka. Wózek był w łagodnym, jaśminowym kolorze. Kiedy wyjechałem z nim na środek namiotu, Shuzo w tym czasie wyciągnął malucha z łóżeczka.
- Ubierać go?
- Chyba nie, jest gorąco. Ale na wypadek wezmę koc - pokiwał głową. Kiedy on wsadzał Yuki'ego do wózka, ja znalazłem miękki, błękitny kocyk i go złożyłem. Shuzo także zabrał kilka potrzebnych rzeczy, jak butelka, grzechotka i tym podobne. Kiedy byliśmy już gotowi, wyszliśmy na zewnątrz. Czarnowłosy uparł się, że to on weźmie malucha. 
Dzień był słoneczny, a jednak trochę chłodny. Położyliśmy na jego nóżki kocyk i ruszyliśmy przed siebie, w kierunku ścieżki na łące. Nim jednak wyszliśmy z placu namiotowego, złapała nas Layli. Ponieważ dzisiaj miała wolne, nie miała na swojej twarzy kolorowych farbek. Kiedy nas zauważyła, pomachała do nas i szybko podeszła. Od razu zwróciła uwagę na śpiącego Yuki'ego.
- O jejku! Jaki uroczy bobas! - zachwycała się nim. - To wasz? Kiedy zaadoptowaliście dziecko? - zerknęła wpierw na mnie, a potem na Shu.

<Shuzo?>

2 kwi 2021

Smiley CD Tenso

Chłopak wyglądał na trochę zmieszanego ale i na zabawnego. Sama nie wiem, ale dzięki spotkaniu z nim jakoś się tak uspokoiłam no i co najważniejsze pozbyłam się w pewnym stopniu tego dziwnego uczucia... uczucia jakbym nie znała tego miejsca. 

- Zaprowadzę cię tam - odpowiedziałam przyglądając się na obecne opatrunki Tenso. Były zabrudzone więc na pewno przydałaby się ich zmiana. - Wezmę tylko swoją torbę - sięgnęłam po nią i skierowałam się w stronę wyjścia. - Wiesz znalezienie czegoś jest bardzo trudno jak się jest nowym, ale niedługo przyzwyczaisz się do tego i będziesz wiedział co gdzie jest. Namiot medyczny jest blisko namiotu gdzie ćwiczymy i prawie zawsze ktoś tam jest. Obok głównego namiotu gdzie są występy jest również mały namiot medyczny jednak jest tam ktoś tylko gdy jest czas występów. Vivi jest miłą osobą przynajmniej można go tak opisać. - dodałam. Gdy skończyłam swój długi monolog już dotarliśmy do obranego celu. 

- Vivi, jesteś? - przeszłam przez próg drzwi, ale nikogo nie widziałam jak i też nikt nie odpowiedział. 

- Chyba nikogo nie ma - odparł Tenso. - Przyjdę tutaj później - dodał, a ja się na niego spojrzałam. 

- Nie możesz później bo wda ci się zakażenie. Usiądź, a ja ci opatrzę rany - uśmiechnęłam się delikatnie. Odłożyłam swoją torbę i zaczęłam szperać w szafkach. Znalazłam gazy, wodę aby oczyścić rany oraz nowe bandaże, wzięłam również ze swojej torby maść którą sama używam. Usiadłam na przeciwko chłopaka. - Zdejmę twoje brudne bandaże oki, jak zaboli to mi powiedz. Spróbuję to zrobić najdelikatniej jak tylko mogę - spojrzałam się na niego. 


<Tenso?>