31 gru 2018

Joker Queen-Madam Shyarly CD Smiley

- Mój pupil tutaj biegł, zapewne zauważył coś ciekawego. Więc przyszłam za nim. - powiedziałam do dziewczyny, głaskając kotkę. Jej mruknięcia było słychać bardzo wyraźnie. Queen jednak nie miała, zamiaru się jakkolwiek poruszyć. Było jej wygodnie, a Yoyo zaczął do niej skakać, chcąc się pobawić i zwrócić jej uwagę, gdy ten zaczął ją naśladować. To był jego sposób na wszystko w sumie.
Smiley zwróciła swoją uwagę na niego, bo gdy zwierzak podszedł do koni, ukłonił się, a następnie dostał się na sam grzbiet. Znikąd nagle pojawiły się dwa pupile. Jednym był mała suczka oraz biały lisek. Yoyo wciąż chciał, aby patrzyli.
- Yoyo chce, żebyś z nim ćwiczyła. - powiedziałam.
Mina dziewczyny była dziwna. Jakby coś chciała dodać, ale się powstrzymywała przed tym.
- Jeśli jesteś zajęta, to już pójdę. Zwierzaki są zmęczone, miłego treningu. - dodałam. Wstałam z wygodnego miejsca i wzięłam kotkę na ręce, po czym podeszłam do dziewczyny i ja wyminęłam. Wyciągnęłam dłoń, by Yoyo mógł przejść. Gdy to zrobił, ziewnął i położył główkę na kotce. Uśmiechnęłam się do dziewczyny i poszłam.
Wyszłam z namiotu, kierując się do swojego wagonu. Czułam lekki wiatr, po czym ziewnęłam. Byłam zmęczona. Weszłam do swojego ciepłego gniazdka, położyłam zwierzaczki na łóżku i podeszłam do toaletki, w celu zmycia makijażu, a następnie miałam zamiar pójść wziąć kąpiel, by zaraz po niej położyć się spać.
Gdy zmywałam makijaż, zauważyłam Pik'a. Stał i się patrzył z lekkim uśmiechem. Makijaż zmyłam, przebrałam się w zwykłe ubrania. Po czym założyłam kaptur. Pik, ruszył wraz ze mną. Prawie zawsze towarzyszy mi i przy okazji zawsze rozmawialiśmy ze sobą. Bądź on mówił, a ja po prostu słuchałam.
- Miałem dziś sporo pracy, to i tak nic w porównaniu z początkiem. Smiley już poznałaś, zdolna dziewczyna. Powinienem teraz siedzieć i ogarniać resztę, jednakże nie przegapiłbym spotkania z moją ulubioną przyszywana siostrzenica. - powiedział to tak ciepło. Po czym nagle się zatrzymałam. Nie robię, tego często prawie nigdy. Pik już otwierał usta, ale je zamknął, kiedy go przytuliłam.
- Dziękuję Pik. - powiedziałam cicho. Białowłosemu, serce zaczęło nieco szybciej bić. Oderwałam się po kilku dłuższych minutach oraz po dostaniu buzi w czubek głowy na dobranoc. Uśmiechnęłam się i poszłam do łaźni.

Do swojego wagoniku, wróciłam jakoś po trzydziestu minutach, może nieco krócej. Założyłam piżamkę, tym samym ziewając. Zamknęłam drzwi na zamek i wskoczyłam powoli do łóżka, by nie zbudzić moich śpiących towarzyszy. Chciałam spać. Włączyłam przyciskiem lampki. Ułożyłam się na boku i zamknęłam oczy, przykrywając się nieco bardziej. Sen przyszedł po chwili, mogłam odpocząć następnie odpłynąć sobie.

Smiley?

Vivi CD Cal & Rose

A jednak rozgryzła sprawę z anulowaniem zdolności Zaśmiałem się cicho. Byłem prawie pewny, że po niego wróci. Tak, tak prawie... No przynajmniej powinna... Potrząsnąłem głową i pojawiłem się na kolumnie obserwując tygrysa, który zapędził księcia w ślepy zaułek. Klaszcząc w dłonie podszedłem do nich. 
- Moje gratulacje. Cóż za wspaniałe przedstawienie. Widać Rose cię opuściła. Ojej myślałem, że zostanie z tobą do śmierci. Ależ by to było romantyczne, no nie? 
Spiorunował mnie wzrokiem. 
- Nie tak się umawialiśmy podła żmijo...
- Ah no faktycznie nie. - Uśmiechnąłem się do niego milutko. - Ale nie udawaj świętego... Jakbyś ty się tej umowy trzymał. 
Przewrócił oczami.
- Miałeś mnie chronić, nawet jeśli hy to cię życie miało kosztować! Nie istotne ile mi zajmie zemsta!
Ziewnąłem widocznie znudzony.
- Uhuuum... Gdybyś ty tylko coś robił w tą stronę a nie uciekał jak tchórz.
Drgnął na te słowa, na moment widocznie tracąc maskę nie mającą wyrazu. Pokręciłem głową. 
- Mogę głośno powiedzieć, że mnie rozczarowałeś... Nawet teraz uciekasz. 
- A co mam innego zrobić?! - Głos mu się delikatnie załamał.
- Ależ naprawdę... Nie wypada tak podnosić głosu szczególnie księciu. Jednak dziś będę łaskawy i dam Ci szansę wszystko naprawić! Czyż to nie wspaniale? Wystarczy, że porzucisz ten drugo-rzędny cyrk, i zaczniesz żyć jak na księcia przystało, i dopełnisz swojej obietnicy... Nie sądzisz, że ta kobieta zasłużyła na śmierć? Przecież to ona zniszczyła twoją rodzinę. To przez nią jesteś wyrzutkiem bez imienia. Z jej powodu ciągle uciekasz? A może ty się jej po prostu boisz? Czyżbyś był niezdolny... A może jednak uważasz ją za część rodziny... Oj nie wiedziałem, że książę Tyberiasz jest tak pobłażliwy... - Zachichotałem. - Jednak jeszcze nie straciłem całej wiary w ciebie paniczu. Ufam, że wiesz co należy zrobić. - Wyciągnąłem do niego rękę. - Jestem tu po to aby Ci służyć. Będę przy tobie do końca. A więc czemu żyjesz w tej dziurze? Zasługujesz na coś o wiele lepszego... Wasza wysokość. - Ukłoniłem się.

( Caaal? Rose?)

30 gru 2018

Rose CD Queen Chie

-Ja tu jedynie spaceruję- odpowiedziałam, poprawiając fioletową grzywkę.
- Mają talent nieprawdaż?- zapytałam się, oglądając występ jednej dziewczyny z trupy. Robiła przeróżne akrobacje. Coś czego pracownicy nie potrafili, ale wyróżniali się czymś innym. Każdy jest tutaj wyjątkowy, a my to jedynie pokazujemy, by uszczęśliwić ludzi, chociaż na chwilę. Delikatnie się uśmiechnęłam i odwróciłam się w stronę dziewczyny. Ona jedynie patrzyła się w swoją komórkę i udawała, że nic nie usłyszała. Pokręciłam delikatnie głową i poszłam dalej. Urocza z niej dziewczyna, mogę to przyznać, lecz ma pewne trudności z przyswajaniem się z nowym otoczeniem. Zostawiłam ją bez żadnego pożegnania. W sumie dzisiaj są występy i zamiast otwierania mojego 'biznesu', pójdę obejrzeć choć raz w życiu występ, tylko tym razem, nie będę musiała się ubiegać o miejsce w cyrku. Do przedstawienia jeszcze daleko, dlatego ruszyłam w stronę mojego namiotu. Po chwili ponownie zobaczyłam małą dziewczynkę, która zmierzała do mojej prywatnej przestrzeni. Co ona tam robi? Natychmiastowo użyłam teleportu.
-Co ty tu robisz?- pytając się mój głos zabrzmiał agresywniej niż chciałam, przez to 'intruz' był zaskoczony.
-To twój namiot? Musiałam się pomylić...- mówiła cicho, ale udało mi się ją zrozumieć. Szybko ruszyła w stronę wyjścia. Zniknęła w kilka sekund, a jedyne co po niej pozostało to dźwięk jej urządzenia.

<Queen Chie?>

Shu⭐zo CD Lennie

Widocznie Lennie miał bardzo dobry humor. Nie wiedziałem co powiedzieć. Znaczy, nie żebym chciał dotykać jego tyłka... No bez przesady. Po prostu zatkało mnie. Nie sądziłem, że wyskoczy z takim tekstem. Myślałem, że tam wręcz zemdleje albo zrobię się czerwony, jak jakiś burak czy pomidor. Jeszcze mi się gapił centralnie w oczy. Uśmiechnąłem się niepewnie.
- Może kiedy indziej. Chodźmy lepiej.- od razu ruszyłem do wyjścia. Na zewnątrz było tak samo, jak wcześniej. Nie było się czym ekscytować.- Tooo gdzie chcesz iść?- rozejrzałem się.
- Chodźmy po prostu tędy.- ruszył przodem. Od razu bez słowa poszedłem za nim. Przez jakiś czas zwyczajnie chodziliśmy gdzieś w okolicy cyrku. Miło się chodziło, ale martwiłem się, że mogło zacząć padać. Te chmury wyglądały dość niepokojąco. Koniec z końców na naszej drodze pojawiła się jakaś stara dziwna kobieta. Wyglądała jak typowa baba Jaga z tych bajek dla dzieci. W dodatku miała dość długą krzywą laskę w ręce, a na szyi różne amulety i dziwne naszyjniki. Spodobałaby mi się jej stylizacja, gdyby była bardziej kolorowa. Już mieliśmy się z nią minąć, ale zagrodziła nam drogę.
- Młodzieńcze. Uważaj na tego wilkołaka. Mieszka w nim zła dusza.- zwróciła się do Lennie'go, a mnie o mało co tą laską nie trzasnęła.- Sprawi ci wiele kłopotów.-po tych słowach znowu zaczęła mnie atakować.- Wracaj, skąd wylazłeś!- krzyknęła, a ja o mało co nie oberwałem.
- Prze pani...- odskoczyłem do tyłu, żeby znowu nie dostać.- Nie jestem żadnym wilkołakiem. To musi być jakaś pomyłka.
Do tej kobiety jednak nic nie docierało. Zmieniłem się w pieska i schowałem się gdzieś bardziej za moim towarzyszem, który zresztą też starał się ją jakoś uspokoić. Lennie z łatwością zabrał jej laskę, a ja postanowiłem się trochę oddalić. Jednak ona nie dała tak łatwo za wygraną i rzuciła we mnie paroma kamieniami. Muszę przyznać, że miała cela. Oberwałem trzema, a jeden trafił centralnie w głowę. Odsunąłem się wtedy jeszcze bardziej od nich, skamląc cicho. Zaczęło mi się robić słabo i coraz ciemnej przed oczami. Znowu to samo...

(Lennie~?)

Vogel CD Rose

Raz jeszcze spojrzałem na trupa, który głowę skierowaną miał w stronę nieba, jak gdyby w czasie morderstwa się z tym pogodził, a ujrzenie ciemnego nieboskłonu było jego ostatnim życzeniem. Przełknąłem ślinę. Nie wiedziałem, co mogliśmy w tej sprawie zrobić, tym bardziej że Rose była cała ubrudzona, to tym bardziej podejrzenia padłyby na nas. Przeniosłem spojrzenie na nią, a ta zauważywszy to, uniosła delikatnie głowę, mówiąc tym samym, że chce wiedzieć, o czym myślę. Złapałem się za tył głowy, gdzie kilkoma ruchami pogładziłem swoje włosy.
- Wróć lepiej do swojego namiotu i tam się jakoś ogarnij. Ja pójdę powiadomić o tym Pika -chciałem jeszcze coś dodać, ale w tym momencie dziewczyna wtrąciła mi się w słowa.
- Mówisz poważnie? Przecież wina może spaść na nas, a wtedy...!
- Spokojnie, zrobię to tak, że żadne z nas na tym bardzo nie ucierpi -próbowałem ją uspokoić, co chyba mi wyszło, ponieważ już po chwili kiwnęła głową na zgodę.
Odprowadziłem ją tylko na koniec lasu. Tam rozdzieliliśmy się, ona ruszyła w stronę swojego mieszkania, ja natomiast skierowałem się do Pik'a. W drodze do przełożonego układałem w swojej głowie cały plan, przebieg naszej rozmowy oraz wymyślałem prawdopodobne pytania, jakie mógłby mi zadać. Będąc przed drzwiami do jego mieszkania, nabrałem dużo powietrza do płuc, po czym zapukałem. Stałem tak w bezruchu z dobrą chwilę, aż w końcu moim oczom ukazała się zaspana twarz szefa tego cyrku.
- Vogel? Co ty tu robisz, wiesz, która to już jest? -ziewnął przeciągle, lecz pomimo jego niechęci w głosie, wpuścił mnie do środka.
Wchodząc, powitała mnie dziwna woń, jakby wanilii. Zaciągnąłem się trochę tym zapachem, czekając przy tym na mężczyznę, który sięgnął za kubek z zimną herbatą. Upił z niej porządny łyk, lecz od razu odstawił naczynie, krzywiąc się przy tym delikatnie.
- A więc? To coś ważnego, czy tak po prostu przyszedłeś tu posiedzieć? -powiedział, poprawiając swoją szarą koszulę.
- Zdecydowanie coś ważnego -powiedziałem najpoważniej, jak tylko mogłem, chcąc zwrócić na siebie całą jego uwagę. Udało się.
Mężczyzna spojrzał na mnie pytająco, lecz widząc mój wyraz twarzy, także spoważniał. Zmarszczył brwi, po czym wskazał na krzesło przed nim, sam siadając na jednym. Zrobiłem tak, jak chciał i już po chwili siedzieliśmy przed sobą. Splotłem dłonie, przewieszając je przez kolana. Właśnie wtedy cały plan tak jakby uciekł z moich myśli, a na jego miejsce wkradła się totalna pustka. Nie wiedziałem co mam zrobić, powiedzieć. Na szczęście Pik odczytał moje zakłopotanie i ponownie rozpoczął.
- Weź mi się tu nie zgrywaj, jak już mnie obudziłeś, to już mów, co masz -zaśmiał się pozornie, niewyraźnie.
Westchnąłem ciężko, przymykając przy tym oczy.
- Obiecaj tylko, że nie będziesz wszczynał żadnego alarmu... -mężczyzna kiwnął głową, a ja ciągnąłem dalej -Zarwałem dzisiaj noc i... usłyszałem coś dziwnego... -widziałem już w jego oczach, że chciał mnie skarcić, że przyszedłem do niego tylko z tak błahego powodu, dlatego nie czekając na jego reakcję, ciągnąłem dalej -Poszedłem do lasu, skąd ten dźwięk się wydobywał. Przez chwilę szukałem jego źródła i wtedy... Zobaczyłem ludzkie ciało -ostatnie słowa wypowiedziałem zachrypniętym głosem, jakby nie chciały wyjść z moich ust.
Zakryłem twarz włosami, lecz kiedy tylko spojrzałem na Pika kątem oka, ujrzałem, że był osłupiały. Po niedługiej chwili wstał, podszedł do mnie i położył swoją dłoń na mojej głowie, gdzie zaraz po tym mocno ją ścisną.
- Czy ty jesteś normalny?! Mówisz mi takie rzeczy i prosisz mnie, żebym nie alarmował o tym innych? W okolicy grasować może morderca, a ja mam to tak zostawić, by ludzie chodzili wszędzie, gdzie im się żywnie podoba?! -mówił wściekle, choć wcale nie podnosił głosu.
Po jakimś czasie puścił moją głowę i odwrócił się do mnie tyłem, krzyżując przy tym ręce. Rozmyślał. Łapiąc się za obolałą głowę, usłyszałem w końcu jego głos.
- Mówisz prawdę? -zapytał, nawet nie spojrzawszy na mnie.
- Jak mógłbym kłamać w takiej sprawie?
Pik zwrócił się do mnie bokiem, łapiąc się przy tym za podbródek. Widziałem, że sen już na dobre odszedł z jego twarzy, a w jego głowie zagościły tylko myśli na temat zbrodni, o której się właśnie dowiedział. Zacisnął zęby i podszedł do wysokiej szafy, z której wyciągnął czerwony płaszcz. Zakładając go na siebie, rozkazał mi, żebym pokazał mu zwłoki. Nie miałem innego wyjścia, zaprowadziłem go w to miejsce.
Gdy staliśmy już na martwym, Pik nadal rozmyślał. W końcu powiedział mi, abym poszedł do swojej przyczepy, a on zawiadomi policję. Wyglądało to tak, jakby o czymś wiedział, ale nie chciał, abym się o tym dowiedział. Wracając do cyrku, przez chwilę pomyślałem, że może już taka zbrodnia gdzieś się wydarzyła? Szybko jednak ten pomysł odrzuciłem. Będąc przed przyczepą, spojrzałem w kierunku namiotu Rose, z którego wydobywało się blade światło. Zdecydowałem, że zajdę do niej i powiadomię dziewczynę o wszystkim.

<Rose? Przepraszam, że takie bezsensu, ale totalnie nie miałam pomysłu cx >

29 gru 2018

Ludzie to je­dyne zwierzęta...

...które się wza­jem­nie za­bijają i upo­karzają, w imię wyimagino­wanych celów


Lennie CD Shu⭐zo

Koszmary zniknęły, wysoka gorączka także. Postał tylko suchy nieprzyjemny kaszel, który drapał w gardło i obolały zadek od ciągłego siedzenia lub leżenia. Miałem już dość, chciałem wyjść z tego namiotu. Cieszyłbym się z choroby, gdybym mógł spać, a tak nie było. Mimo, że już nie budziłem się co parę godzin przez okropny sen, to jednak nie potrafiłem zasnąć dłużej, niż na dwie godziny. To było okropne; obolały i zmęczony. A się tylko przeziębiłem! Ucieszyłem się w duchu na widok Shuzo, chociaż na mojej twarzy pojawił się tylko blady uśmiech. Gdy zaprezentował mi swoje "normalne" ubrania, uśmiechnąłem się szeroko. 
- Ładnie wyglądasz - powiedziałem zgodnie z prawdą, a na jego twarzy pojawiły się czerwonego rumieńce. Gdy otworzył usta, zapewne po to, by stwierdzić, że lepiej wygląda i czuje się w swoich normalnych ubraniach i podać powód, dla którego nie założył swych kreacji, przerwałem mu. - Naprawdę. Widząc cię w takich ubraniach poprawiłeś mi humor. Nie mam nic do twojego stylu, ale... nie pasuje jakoś do ciebie - na chwilę się zatrzymałem, a potem zaśmiałem. - No dobra, bardzo do ciebie pasuje - zmieniłem zdanie, po czym wstałem i podszedłem do niego. Byłem od niego wyższy o głowę. - Po prostu to miła odmiana widzieć cię w zwyczajnych ciuchach - stwierdziłem w końcu, wiedząc, że nie powiem tego, co chciałem. Nie potrafiłem ubrać w słowa to, że jego strój jest niecodzienny, jakby ciągle szedł do pracy w ten sposób, by nie pomyślał, że nie ma gustu. 
- Dzięki - odparł w końcu po chwili ciszy, z lekkim uśmiechem. Musiał mieć lekko zadartą głowę do góry, rzeczywiście bez butów był niższy. Spojrzałem na wyjście z namiotu. Tak bardzo chciałem wyjść...
- A może zamiast do miasta, przejdziemy się? - zaproponowałem.
- Powinieneś jeszcze odpoczywać - ostrzegł, na co pokręciłem głową.
- Mam dość tego odpoczywania - po tych słowach odwróciłem się do niego plecami i podszedłem do swojej półki, w której trzymałem ubrania. - Zimno? - po chwili namysłu Shuzo odpadł, że tak i mam się ciepło ubrać. Gdy to zrobiłem, stałem przed nim z szalikiem, czapką i grubą bluzą. Nagle chłopak wybuchnął śmiechem.
- A dół? - zapytał. Spojrzałem na swoje gołe stopy, gdzie nogi były odziane w pidżamę. Także się zaśmiałem i wróciłem, by się ubrać do końca. - Jesteś pewny, że to ci nie zaszkodzi? Za ładnej pogody to nie ma - stwierdził, ale ja pokręciłem głową. Stanąłem przed nim ubrany od stóp do głowy.
- Powiem to inaczej - zacząłem. - Cztery litery tak bardzo mi zdrętwiały, że ktoś musi mnie rozmasować, albo muszę to rozchodzić. Tak więc... co wolisz zrobić? - zapytałem wpatrując się w jego dużo oczka.

<Shuzo? Wybacz, że tak późno>

Po wielu próbach

Czas wam przedstawić niewielkie zmiany, jakie nastąpiły na blogu.

1. Wszystkie strony znajdują się na czerwonym pasku na górze bloga.
1.1. Wszystkie postacie (pracownicy, obie grupy i NPC) zostały za linkowane w jednej zakładce "Postacie";
1.2. Formularze zostały nieco przekształcone, ale tylko w wyglądzie;
1.3. Zakładka "Targ" została usunięta z tego względu, że nie jest potrzebna, a co za tym idzie: strona "Monety" także zostaje usunięta;
1.4. Formularz i Regulamin zostali odłączeni, teraz są w oddzielnych zakładkach;
1.5. Strona "Ogłoszenia | Rezerwacje | Informacje" zmieniła nazwę  "Do użytku lub nie", a link do niej został zamieszczony w kolumnie obok. Zostały tam tylko rezerwacje i osoby, które można wykorzystać, a wszelkie informacje zostały przeniesione do kolumny bocznej. 

2. Jak zostało wspomniane, informacje znajdują się w kolumnie obok pod nazwą "informacje". Niestety czcionka jest dość mała, a treść może niewyraźna, niestety jeszcze nie znalazłyśmy sposobu na zmianę. Gdyby ktoś miał problemy z rozczytaniem lub czymś podobnym, proszę się zgłosić. Może wtedy informacje te wrócą do zakładki.

3. Kod na wyjustowanie tekstu w postach nie działa, dlatego prosiłabym o to, aby każdy, kto sam dodaje opowiadania, ręcznie wyrównywał tekst.

Dziękuje za uwagę.

~~Pande i Tsuki

28 gru 2018

Rose CD Vogel

Vogel przyglądał się trupowi przez dobrą chwilę, a ja jedynie siedziałam pod drzewem przykryta jego płaszczem. Oboje się zastanawialiśmy, co zrobić z informacją o mordercy, który jest w pobliżu. Nasze życia mogą być zagrożone, ale jednak nadal jesteśmy na miejscu zbrodni. Ścisnęłam płaszcz mocniej, kuląc nogi, by oprzeć o nie twarz. Nie miałam ochoty oglądać tak makabrycznie rozwalonych zwłok. Owszem, mogłam użyć teleportacji, przy tym zostawiając chłopaka samego z tym problemem, jednak przychodząc w to miejsce, sama się prosiłam o kłopoty.
-Dziękuję- powiedziałam, ściągając narzutę, by ją potem natychmiastowo oddać. Gdy już się czułam trochę lepiej, byłam w stanie coś powiedzieć. Mimo, że stoimy tutaj kilkanaście długich minut, wypadałoby coś w końcu zrobić. Ktoś jeszcze może zobaczyć nas na miejscu zbrodni i tak, jak Vogel mnie, posądzić o zabójstwo. Nie zamierzam spędzić życia w areszcie. Moje myśli przerwał mi głos właściciela płaszcza.
-Za co?- zapytał się najwyraźniej trochę skołowany. W ogóle mu się nie dziwię.
Za to, że mnie mi zaufałeś, że ja tego nie zrobiłam, pomimo, że mało co się znamy oraz za to- odpowiedziałam, wskazując na jego odzienie, którym mnie okrył. Nie możemy tutaj być przez cały czas. Ukryć przestępstwa nie możemy, bo będziemy oskarżeni o współudział, ale bezczynni też nie możemy być.
-To co robimy?- zapytałam się, strzepując z piżamy, liście z ziemi.

<Vogel?>

26 gru 2018

Queen Chie DO Rose

Włosy falowały dookoła niej, małe promyki słońca przedostywywały się przez małe szpary namiotu i olśniewały różowe włosy. Przyglądałam się z dokładnością dziewczynie z ukrycia. Jej układ był tak dokładny i imponujący. Zaczerpnęłam inspiracje właśnie od niej na dzisiejszy występ. Z szerokim uśmiechem na twarzy odwróciłam się na pięcie i po cichu chciałam opuścić swoją kryjówkę. Miałam to zrobić po cichu i tak aby nikt mnie nie zauważył. Z pierwszym udało mi się gorzej z tym drugim. Zauważyłam mnie jakaś dziewczyna. Spojrzałam się w górę gdy tylko uderzyłam głową w czyjeś nogi. Jej duże niebieskie oczy jako pierwsze rzuciły się w oczy. Najbardziej jednak jej włosy przykuły mój wzrok.
- A co ty tu robisz? - zapytała się, a ja spojrzałam na nią. Nie wiedziałam za bardzo jak mam zareagować. Gdy nagle dostałam powiadomienie na telefon z gry.
- Grałam - powiedziałam cicho, pokazując telefon w ręku.
- Dlaczego akurat tutaj? - zapytała się dziewczyna. Nie wiedziałam że będzie drążyć dalej temat.
- Bo jest spokojnie i nikt mi nie przeszkadza - powiedziałam cicho bez zająknięcia się ani bez okazywania uczuć. - A co pani tu robi? - zapytałam się chcąc coś zrobić aby tak naprawdę dziewczyna się nie zorientowała jakie były moje prawdziwe intencje ukrywania się tam.

<Rose?>