20 sty 2018

Rue CD Akuma

- Ale jak je znajdziemy? - zapytałam nieco zdenerwowana. Każe nam je znaleźć, ale jak? Ja nawet nie pamiętam już kiedy i jak je zgubiliśmy, na prawdę. Za dużo rzeczy nas spotkało, aby pamiętać o jakichś tam wisiorkach. Goniły nas jakieś stwory, płynęliśmy po rzece lawy, ja zostałam sprzedana jako niewolnik, on stał się uczniem Szkspira, nawiedził nas jakieś demon, mamy się bić, ja mam nauczyć kolesia sztuki paraliżowania... I jak spamiętać takie rzeczy, jak i kiedy zgubiliśmy te naszyjniki?!
Mężczyzna przekartkował książkę mówiąc nam, abyśmy mu dali chwilę. W tym czasie pozwolił nas przejrzeć jego książki. Akuma był tym wyraźnie zaskoczony, ale też uradowany. Od razu podszedł do szafki i zaczął przeglądać tytuły. Ustawiłam się obok niego, uważnie mu się przyglądając.
- Nie wiedziałam, że z ciebie taki znawca literatury - stwierdziłam w końcu. Spojrzał na mnie piorunującym wzrokiem i wrócił do książek, z lekka naburmuszoną miną.
- Czepiasz się - mruknął pod nosem.
- Nie przyzwyczaiłeś się jeszcze? - podeszłam do drugiej szafki, ale nie potrafiłam przeczytać większości tytułów, gdyż napis był albo całkowicie wyblakły, albo w innym języku. Wyglądało na ta łacinę, ale ja znawcą języków nie jestem.
- Znalazłem! - wykrzyczał w końcu z dumą w głosie łysy człowiek. Spojrzeliśmy w jego kierunku, kiedy ja byłam już obok niego, Akuma dalej przeglądał dzieła. Byłam ciekawa, czy zabierze ze sobą coś, tylko jak? Nie ma swojego plecaka, a wątpię, aby wyszedł z jakąkolwiek książką niepostrzeżenie schowaną za plecami lub pod ubraniem. Może cofnęliśmy się w czasie, technologia nie jest tak samo rozwinięta jak w naszych czasach, ale ludzie się nie zmienili. Byli, są i będą tacy sami, a Szekspir nie wygląda na jakiegoś kretyna, któremu zwiniesz spod nosa książkę, a on nie zauważy.
- Akuma - dopiero wtedy się odwrócił i spojrzał na nas zmieszany, a w jego oczach zauważyłem iskierki radości. Ciekawe, czy sam jest pisarzem... chyba mu przetrząsnę namiot, jeśli sam nie powie.
- Słuchajcie - odezwał się do nas obojga. - Istnieją pewne kryształy, które są jakby połączone z talizmanami. Potrafią wskazać drogę, ale najpierw trzeba je znaleźć. Istnieją tylko dwa - odwrócił się w naszą stronę. - Jeśli nikt jeszcze nie wpadł na ten pomysł, znajdziecie kryształy w głębokiej studni na pustkowiu. Na jej samym dnie znajduje się tunel, ale niestety jest wiele dróg. Ludzie już próbowali się tam dostać, ale zawsze się gubili i tam zostawali na zawsze.
- To niby dlaczego nam ma się udać? - zapytałam czując się coraz bardziej zdenerwowana. To wszystko było okropne. Miałam ochotę wyskoczyć przez okno o wybudzić się z tego cholernego snu. Szekspir w odpowiedzi tylko wzruszył ramionami.
- Jesteście z bardzo dalekiej przyszłości, powinniście coś wymyślić - wstał i poszedł odłożyć książkę. W tym czasie zapytałam Akumy, czy pamięta, jak i gdzie zgubiliśmy talizmany. Stwierdził, że także nie jest pewny, ale chyba zniknęły zaraz po przeniesieniu się w czasie.
- Tak właściwie, to jakim cudem wpadły one w wasze ręce? No i gdzie je zgubiliście? - zapytał wchodząc do pokoju. Spojrzeliśmy po sobie z chłopakiem, ale on stał wryty. Co z nim się działo? Znam go na tyle długo, aby wiedzieć, że nie zdarzają mu się takie zawiechy. Po za tym już tyle razy byliśmy leczeni w szpitalu, ze na pewno by mu wykryli jakiś tam uraz.
- Do Akumy przyszła paczka, w niej były talizmany. Zniknęły zaraz po tym, jak się przenieśliśmy - wytłumaczyłam widząc, że chłopak chyba nie ma zamiaru się odezwać. Szturchnęłam go ramieniem, ale to chyba nic nie pomogło. Nad czym on tak rozmyślał? Szekspir opadł na krzesło, zbladł nagle.
- To bardzo źle - stwierdził. - Jest możliwość, że zgubiliście je podczas podróży. Jeśli tak, utknęły w innych latach. Jeśli to prawda, są bardzo małe szanse, że wrócicie do swoich czasów. Musielibyście czekać, aż ktoś przypadkiem tutaj wyląduje razem z nimi, ale szanse są nikłe. Chyba że... - zamilkł na chwile intensywnie myśląc (marszczył przy tym bardzo zabawnie czoło). - Ktoś to wszystko ustawił. Tylko kto? I po co? - zapytał chyba samego siebie. Kiedy on był w swoim świecie, odwróciłam się w kierunku chłopaka.
- Ej, spójrz na mnie - dopiero jak pstryknęłam go palcem w nos, zdawał się wrócić do świata. - Źle się czujesz, czy co? Wyglądasz jak zahipnotyzowany - mruknęłam cicho.

<Akuma? Chyba nieco pomieszałam wszystko... ale masz tydzień, by to ogarnąć, nie spiesz się>

Vogel CD Smiley

Kiedy dziewczyna zadała mi pytanie, osłupiałem. Byłem w nią wpatrzony, czując, że uchodzą ze mnie siły. Z chwili na chwilę czułem w sobie smutek, żal, lecz najbardziej ból i pustkę. Zwiesiłem głowę, po czym prychnąłem cichym śmiechem, chwytając się przy tym za głowę. Próbowałem sobie przypomnieć najważniejszą dla mnie osobę.
- Gdyby jeszcze taka była -wyszeptałem gorzko, by następnie spojrzeć na siedzącą naprzeciw dziewczynę.
Z przekrzywioną głową patrzyła na mnie, nie mogąc zrozumieć moich słów. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że moja odpowiedź nie tyle, że była nie na miejscu, to jeszcze mało co odpowiadała. Pokręciłem głową, po czym poklepałem swoje policzki. Kiedy już to skończyłem, uśmiechnąłem się szeroko.
- Przepraszam. Miałem na myśli to, że najważniejsza osoba dla mnie dawno temu odeszła -zatrzymałem się, myśląc przy tym trochę -lecz jeżeli mógłbym, to oczywiście bym się z nią spotkał.
Wyjrzałem przez okno, a w moim sercu ponownie zagościło ciepło. Oparłem się czołem o szklaną ściankę, wykrzywiając swoje kąciki ust.
- Na pewno bym z nią porozmawiał na różne tematy te przyjemne, jak i nie. Poza tym bym powiedział, gdzie aktualnie się znajduję. Tu oczywiście mówię o cyrku -zaśmiałem się, siadając już prosto. Poprawiłem yukatę i powtórnie na nią spojrzałem -w każdym razie, na pewno bym to zrobił.
Akane patrzyła na mnie uważnie, mocno nad czymś rozmyślając. Wyglądała, jakby właśnie prowadziła ze sobą wewnętrzny konflikt. Czyli jednak celowo zadała to pytanie? Wtedy przypomniałem sobie o jej dziwnym zachowaniu. Czyżby tutaj znajdywała się moja odpowiedź? Zaciekawiony tym, chciałem już zadać jej pytanie na ten temat, jednakże powstrzymałem się od tego. Nie chciałem, aby robiła coś, czego nie chce. Westchnąłem zmęczony, po czym podpierając się ramieniem o bok wagonika, zadałem swoje pytanie.
- Dlaczego dołączyłaś do cyrku? I dlaczego dajesz sobą tak pomiatać?
Niebieskooka zmierzyła mnie wzrokiem, po czym krzyżując swoje ręce na piersiach, odpowiedziała z uśmieszkiem.
- To były dwa pytania -powiedziała, nie spuszczając ze mnie wzroku. Zmieszałem się lekko, ponieważ nawet nie wiedziałem, dlaczego zadałem te drugie. Uderzyłem się dłonią w czoło.
- Przepraszam -wyjęczałem, a następnie dodałem -odpowiedz na te pierwsze, proszę.
Dziewczyna skinęła po chwili głową.

<Smiley?>

19 sty 2018

Akuma CD Rue

Jego wzrok błądził po dosłownie każdym detalu tego przedziwnego pokoju, do złudzenia przypominającego bibliotekę z filmów kryminalnych. Wręcz nogi same mu chodziły, uczucie łaskotania nasilało się z każdą chwilą. Rzucić się na te wszystkie księgi, czy nie? Pozwolić sobie odkryć, co jest w nich napisane? W końcu mogą nie dotrwać ich czasów, a wtedy już nigdy nie uda mu się zaspokoić jego ciekawości. Szlag by trafił jego miłość do wszelkiego rodzaju pisarstwa. Nawet nie zauważył, kiedy właściciel tych wszystkich książek zjawił się z powrotem wśród nich. Westchnął ociężale. Gdyby tak wpakować parę pod koszulę, parę do spodni, znaleźć plecak i go również napakować? Po brzegi, dosłownie?
Kusząca propozycja, ale niestety, niemożliwa do spełnienia. Głównie dlatego, że nie zdąży znaleźć plecaka, ale wizja goniącego za nim samego Szekspira, również nie jest taka wspaniała. W końcu się poddał, całkowicie skupiając się na słowach swojego idola, nie mogąc w pewnej części uwierzyć własnym uszom. Z jakich czasów pochodzą? Z jakich czasów pochodzą?! To on wie? Wie o wszystkim? Jaja se robi, to jest jego najnowsza fikcja? Wymienił z Rue zaskoczone i zmieszane spojrzenie. Ona chyba również się zdziwiła na wieść o tym, że jednak ten gość wie o wiele więcej, niż mogłoby się przypuszczać.
- XXII wiek - odpowiedziała jego towarzyszka widząc, że najwidoczniej szarowłosy nie ma zamiaru odpowiedzieć na pytanie. I faktycznie nie miał. Dlaczego? Po pierwsze, zaniemówił, i to dosłownie. Po drugie, zapomniał, w jakich czasach żyli. Jakim cudem? Nie wiedział, chyba z nerwów, bo innego wytłumaczenia teraz nie mógł znaleźć. Zacisnął szczęki z nadzieją, że William coś wymyśli. Wygląda na mądrego. Śmierdzącego, z krzywo rosnącymi, przetłuszczonymi włosami, ale wciąż mądrego. No, dalej, gościu, wymyśl coś!
- Hmmm, to może być trudne. Taki duży skok w czasie jest nie tylko wyczerpujący, ale i też niezwykle ryzykowny. Im dalej chce się zajść, tym więcej się poświęca i traci - wytłumaczył powoli, spokojnym, aczkolwiek poważnym tonem głosu. Jakby chciał przez to powiedzieć, że jest jeszcze nadzieja i należy się tego trzymać, ale sprawa nie jest w najmniejszym stopniu do zbycia i zignorowania. Trzeba ją wziąć na poważnie, inaczej to skończy się źle, jak już sam powiedział.
- Jak wiele? - spytał tym razem Akuma, nie chcąc zostać w tyle z informacjami. Nadal zadziwiał go fakt, że spotkał Szekspira, który znał się na magii, podróżach w czasie i tego typu sprawach, a w dodatku chce on im teraz pomóc. To naprawdę zadziwiające. 
- Tak jak mówiłem, energię. Musicie nią rozważnie dysponować, gdyż w najgorszym wypadku całą zużyjecie na wyprawę do waszych czasów i umrzecie z wyczerpania. Trudno będzie ją oszczędzać, ale musicie uwierzyć w swoje siły.
- Co mamy robić? - spytała Rue, chyba mając już dość tej całej gadaniny o wierze w siebie, życiowej energii i tak dalej. No tak, w sumie to sam też miał trochę dość, ale no hej, w końcu miał okazję posłuchać swojego idola! Skrzywił się na moment, już zaczął go tak nazywać? A jeszcze parę godzin temu starał się utrzymywać w świadomości, że po prostu parę z jego dzieł są miłe dla oka. Super.
Dalsze tłumaczenie poszło szybko. Znaleźć talizmany. Zniszczyć je. Wymieszać ich odłamki, a najlepiej proch, razem. Następnie podpalić. Popiół wciągnąć nosem. Jak narkotyk. Spróbować się nie zrzygać. Pomyśleć, że jest się idiotą, aby po chwili "zemdleć". Czyli przenieść się w czasie. Wszystko będzie wyglądać jak śpiączka. I również tak przebiegać. Ale w zaledwie dwie godziny. Nic nie będzie się z nich pamiętać. O ile wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Uświadomił sobie, że dodał parę podpunktów do tworzonego w umyśle planu działania. No, ale przecież lepsze i to, niż marzenie o książkach. Które są wszędzie wokół. Które wręcz wołają do niego "Jesteśmy samotne, weź nas do siebie!!!". Nie mógłby. Gdyby Rue się dowiedziała, zrobiłaby z nich ognisko.

< Rue? >

Smiley CD Vogel

Koło się zatrzymało. Nasz wagoników stanął prawie że na samym czubku. Mogliśmy oglądać cały horyzont przez najbliższe dwie godziny. Co prawda zostaliśmy uprzedzeni i otrzymaliśmy przeprosiny. Jakoś nie złościłam się na to co się stało. Kochałam wysokości i nie miałam nic przeciwko temu. Przynajmniej mogłam poczuć się jakbym latała. Vogel spojrzał się za okno wagonika, wpatrywałam się w ludzi chodzących na dole. Ja sama zaczęłam się przyglądać. Ludzie wyglądali na bardzo małych, zupełnie tak jakbym mogła ich zgarnąć jedna ręka i bawić się w coś. Nie miałam oczywiście niczego złego na myśli, ale to jedna z wielu myśli która przyszła mi do głowy.  Czułam się odrobinę zażenowana tym pocałunkiem w policzek. Nie wiedziałam za bardzo o czym rozmawiać. Dlatego ucieszyłam się gdy to Vogel zaczął rozmowę.
- Skoro już mamy tutaj trochę pobyć -zaczął, a ja skierowałam swój wzrok na niego. -Może o czymś porozmawiamy? -zaproponował, a ja w ramach krótkiego zastanowienia się, odwróciłam wzrok jednak szybko i z uśmiechem spojrzałam ponownie na chłopaka.
- Zależy, o czym chcesz porozmawiać? - jakoś chciałam się dowiedzieć na jaki temat czy coś, ale Vogel sam nie wiedział.
- Może pytanie za pytanie? - odparł po chwili, a ja po głębokim westchnieniu, spojrzałam się na niego, przytulając się bardziej do misia.
- Może być -odpowiedziałam, ciekawa rezultatów tej rozmowy. - Mogę być pierwszą? - zapytałam, a chłopak przykiwną głowa na znak, że się zgadza.
- Jeżeli miałbyś się spotkać z bardzo bliską osobą to zrobił byś to? - zadałam pytanie, może jak posłucham odpowiedzi Vogel'a będę wiedziała co mam zrobić z tymi informacjami jakie otrzymałam.

<Vogel?>

Od Nice

Tyle godzin, dni, miesięcy spędziłam na przygotowaniach do tego, aby tutaj dołączyć. I też jestem. Stałam przy wejściu do cyrku. Duży szyld z nazwą cyrku pobudził mnie i to bardzo. Spojrzałam się na Mirai, która stała obok mnie. Tak jak zawsze jej oczy były przepełnione zielonym odcieniem, a aby coś z nich wyczytać było to dość trudne, chociaż ja to potrafiłam.
- Chodźmy Miri - pogłaskałam ja po głowie, a jako odpowiedź dostałam bardzo wyraźny jej odgłos. 
Przekroczyliśmy próg cyrku. Po zrobieniu kilku kroków z nie zatłoczonego miejsca zrobiło się zatłoczone miejsce. Wszyscy jakby przygotowywali się do czegoś. Byli ze sobą bardzo zgrani. Wszyscy co mnie ominęło, uśmiechali się, a Mirai głaskali. Tak jakby nie robili to na nich żadnego wrażenia. Zupełnie jakby to było normalne, że tygrys sobie spaceruje. Zapytałam się kogoś o drogę do namiotu. Tam spotkałam się z mężczyzną imieniem Pik. Przedstawił mi zasady panujące w cyrku i o tym o jakiej godzinie mogę ćwiczyć. W razie pytań miałam się stawić do kogo i zapytać. Pik odprowadził mnie do mojego namiotu. Podziękowałam mu, następnie pożegnałam się z nim.
- Mirai gdzie chcesz spać?- zapytałam się jej, a ona wskazała na moje łóżko. Ona zawsze ze mną spała i jakby to powiedzieć w jakiś sposób pomagało mi to spokojnie zasnąć. Rozpakowałam swoje rzeczy. Była jeszcze młoda godzina, więc miałam czas, aby wyjść  i rozejrzeć się do okoła.
- Chodźmy na spacer - powiedziałam z uśmiechem, a tygrysica spojrzała na mnie z jakby uśmiechem. Jakoś trudno było to opisać, ale ważne że wiedziałam czego chciała. Wyszłam z namiotu, a koło mojego boku trzymała się Mirai. Rozglądała się do okoła tak jak i ja, aby dokładnie wiedzieć gdzie co jest. Zapatrzyłam się na karuzelę, która była w pastelowych kolorach. Była taka ładna. Przez to, że nie wiedziałam oraz widziałam jak idę, wpadłam na kogoś. Mirai podeszła do mnie i spojrzała się na mnie swoimi zielonymi oczyma.
- Przepraszam, ja naprawdę nie chciałam ci zrobić krzywdy - powiedziałam zbierając się z ziemi.

<Ktoś?>

18 sty 2018

Vogel CD Smiley

Po tym, jak wręczyłem misia dziewczynie, ta zrobiła coś zupełnie niespodziewanego. Pochylając się w moją stronę, patrzyła na mnie z niemałym szczęściem w oczach. Byłem w nie tak wpatrzony, w te radosne iskierki, które tańczyły w ich wnętrzu, że nawet nie zauważyłem, jak zbliżyła swoje usta. Przez ten moment straciłem kontakt z rzeczywistością. Chciałem zamknąć oczy, choć nie wiedzieć czemu, nie mogłem tego zrobić. Po chwili poczułem, że składa mi krótki pocałunek na policzku, po czym oddaliła się ode mnie, z powrotem siadając na swoje miejsce. Kiedy to zrobiła, nie patrzyła już w moją stronę. Próbowała zakryć swoje zawstydzenie, odwracając ode mnie wzrok. Ogarniając w końcu, co tak naprawdę się zdarzyło, odruchowo dotknąłem palcami miejsca pocałunku, po czym poczułem, że delikatnie się czerwienię. Było to dość niespotykane. Przełknąłem ślinę i już miałem coś powiedzieć, kiedy nagły zryw, który sprawił, że aż podskoczyłem na siedzeniu, skutecznie mi na to nie pozwolił. Rozejrzałem się dookoła, co również zaczęła robić Smiley. Po krótkiej chwili można było usłyszeć szum, głośne piski, a następnie męski, lekko zachrypnięty głos starca, który informował o awarii sprzętu. Mówił także, że spróbują zniwelować błąd jak najszybciej, lecz z góry zapowiedział, że mogą minąć dwie godziny, a nawet i więcej do ponownego ruszenia wagonikami. Kończąc swoje przemówienie, przeprosił, po czym wyszeptał jakieś słowa, zapewne do swojego współpracownika i wyłączył mikrofon. Zażenowany, mimowolnie westchnąłem, chwytając przy tym lekko zardzewiałą, metalową rurkę, która była elementem kolorowego wagonika. Przykleiłem głowę do okna i spojrzałem na dół. Krzątało się tam pełno ludzi. Jedni przechodzili z jednej atrakcji na drugą, inni rozmawiali i śmiali się z ich wolnego czasu. Niektórzy jednak stali pod Diabelskim młynem i obserwowali to wszystko. Mimo iż byliśmy od nich oddaleni, mógłbym przysiąść, że modlą się o brak katastrofy oraz że rozmawiają na temat niekompetencji organizatorów względem ich maszyny, która nie powinna tak nigdy zrobić, kiedy ma w sobie pasażerów. Przyglądałem się temu z nikłym uśmiechem. Wtedy poczułem, że wagonik się delikatnie porusza. Mój wzrok momentalnie spadł na podłogę, a dopiero później na dziewczynę, która trzymając misia, patrzyła przez okno, kołysząc się do tego. Przyjrzałem jej się dokładniej. Z każdym jej ruchem, niesforne kosmyki włosów, które powoli zaczęły odskakiwać od fryzury, poruszały się w każdym kierunku, tak samo, jak jej yukata. Wpatrując się w nią, poczułem się dziwnie spokojny i rozluźniony. Uniosłem kąciki ust i opierając się wygodniej w siedzeniu, rozpocząłem w końcu rozmowę.
- Skoro już mamy tutaj trochę pobyć -zacząłem, na co dziewczyna zwróciła głowę w moją stronę -może o czymś porozmawiamy? -zaproponowałem.
Dziewczyna odwróciła wzrok z powrotem na horyzont, lecz po chwili z uśmiechem odpowiedziała.
- Zależ, o czym chcesz porozmawiać -odwzajemniłem jej uśmiech, po czym wzruszyłem ramionami.
- Może pytanie za pytanie? -oparłem swoje łokcie na kolanach.
Akane głęboko westchnęła, prostując się przy tym.
- Może być -odpowiedziała -mogę być pierwsza?
Skinąłem twierdząco głową, uśmiechając się przy tym szeroko.
<Smiley?>

17 sty 2018

Rue CD Akuma

Może być mistrzem pisania i tworzyć najlepsze sztuki na świecie, ale kobiety to on żadnej nie wyrwie. Nie z jego wyglądem. Wielkie oczy wychodzące wręcz z oczodołów, łysina na środku głowy i wielki puch po bokach. Wyglądał jak stara zniszczona kobieta, która właśnie zobaczyła ducha swojego męża, aż ze strachu oczy jej wyszły i wyłysiała nieco. No i ten oddech... Ten smród może zabić, jeśli zbyt blisko podejdziesz, ale na moje szczęście, to Akuma był bliżej niego, niż ja. Co mu się stało? Czyżby był jego wielkim fanem? Bo na razie to ślinienie się i błysk radości w jego oczach tylko na to wskazuje.
Po moim szybkim i nieco bezsensownym wytłumaczeniu – równie dobrze może nas wziąć za dziwaków, którzy poszli szukać swoich wisiorków na drugi koniec świata – oczy jakby mu się bardziej rozszerzyły, otworzył usta by coś powiedzieć, zrezygnował i wpatrywał się w nas podejrzanie. Wydawało mi się, ze jego wzrok przeszywa mnie na wskroś, a speszony Akuma zwiesił głowę, jakby był za coś karany. Jeśli wrócimy do naszych czasów i do cyrku, wypomnę mu to z uśmiechem głośno śmiejąc mu się w twarz. Tak mi teraz tego brakuje... a niestety te cholerne okoliczności psują urok tych zabaw.
- Zgubiliście naszyjniki i nie jesteście stąd? - zapytał podejrzliwie. Milczeliśmy, aż w końcu oboje pokiwaliśmy głową. Wyprostował się, wyglądał na dumnego, jakby właśnie odkrył parę wariatów, szukających jakichś debilnych talizmanów. Miał poważną minę, która nie wyrażała nic. Długo tak staliśmy w ciszy. Akuma po jakimś czasie znowu zniżył głowę, a ja wpatrywałam się w niego twardym spojrzeniem, tak samo jak on nas mierzył chłodnym. Myślał? Nad czym? Pewnie nad tym, gdzie nas wysłać. Na komisariat, zadzwonić po służby specjalne, czy bezpośrednio zaprowadzić do psychiatryka? Nie wiedzieć czemu, właśnie tak się czułam; jak wariat szukający wisiorka po całym świecie.
- A jak wyglądały wasze naszyjniki? - zapytał w końcu. Opisaliśmy go jako czerwony szlachetny kamień, w środku czarnych matowych zawijasów.
- Chodźcie za mną – powiedział. Przyjaciel wyglądał, jakby wielki ciężar spadł mu z serca. Spojrzał na mnie, a ja tylko wzruszyłam ramionami i podążyliśmy za historycznym pisarzem. Prowadził nas krętymi uliczkami, wydawało mi się, że chce nam zamącić w głowach, byśmy nie wiedzieli, jaką drogą szliśmy. W końcu jednak zatrzymaliśmy się przed wysokim budynkiem, zadbanym i odśnieżonym. Szekspir podszedł do drzwi, otworzył je i kazał wejść do środka. Lokum przypominało teraźniejsze (z moich czasów, czyli przyszłości) bloki mieszkaniowe, z tym, że tutaj schody były nieco krzywo wylane, a barierka była drewniana. W niektórych domach nie było drzwi, a my musieliśmy pójść na samą górę, aż zaprosi nas do swego mieszkania.
Kazał się rozgościć i kiedy zniknął, my zdjęliśmy buty i rozejrzeliśmy się po jego sypialni. To nie był zwykły pokój z łóżkiem czy biurkiem. Pokój przypominał bibliotekę. Przy dwóch ścianach stały ogromne regały wypełnione po brzegi książkami i jestem pewna, że gdyby nie okno w jednej ścianie i łóżko przysunięte do drugiej, dorobiłby kolejne szafki i wszystkie cztery ściany chowały by się za okładkami. Akuma oglądał to wszystko z otwartymi ustami, otwierając szeroko oczy, a mi się bardziej chciało śmiać z niego, niż podziwiać te wszystkie dzieła.
Po chwili Szekspir wrócił z książką w dłoni. Okładka była czarna i chyba stara, skoro w paru miejscach była porwana, a nawet przypalona. Nie miała tytułu. Usiadł przy stole, na którym stała lampka. Mimo jasności w pokoju zapalił ją i otworzył książkę. Podeszliśmy do niego. Kartki były żółte, a napisy wyblakłe. Ile ta księga mogła mieć lat? Ponad to była napisana dziwnymi literami, niezrozumiałymi. Jakby ktoś kazał dziecku napisać tekst, a jego litery wyszły nie tylko koślawe, ale chyba parę dodał od siebie. Najciekawsze jest to, że na dole strony widniał rysunek, przedstawiający talizman. Wyglądał on dokładnie tak samo, jak zapamiętaliśmy swoje.
- To one? - wskazał na rysunek. Skinęliśmy głową. Wyglądał na zmartwionego, mruczał coś pod nosem przez jakiś czas patrząc na stronę, a ja z Akumą nie wiedzieliśmy, co robić. Zostało nam tylko czekać.
- To z jakich czasów pochodzicie? - zapytał w końcu. Brzmiało to tak zwyczajnie, jakby pytał o pogodę lub wiek któregoś z nas. W jego głosie mogłam usłyszeć tylko spokój, jakby to pytanie zadawał każdemu napotkanemu. O co w tym wszystkich chodzi?

<Akuma? Wracamy do pisania>

16 sty 2018

Nice

"Jeżeli jest ci smutno to spójrz w lustro i uśmiechnij się, a zobaczysz  jaka jesteś piękna, a ty zobaczysz jaki jesteś piękny tak jak i twoja dusza..."

15 sty 2018

Odchodzi!

Naamio 
Naamio | akrobata, gimnastyczką...| Hetero (singielka) | Zendii
1/0

# Powód: Decyzja właścicielki

* Pamiętaj, że zawsze może do nas wrócić...

We are back!

Kochani jako, że w ostatnim czasie zrobiliśmy małą przerwę na naszym blogu, tak teraz przyszedł czas, aby do niego powrócić. Mam nadzieję, że wypoczęliście po świętach, a po udanej imprezie sylwestrowej wystarczająco się naśmialiście i nabawiliście. Wiem, że zaczęła się wam obecnie szkoła, ale, ale... (tak wiem, zawsze jest jakieś ale! bo jakby inaczej xD ) Czas wrócić i rozruszać ten blog, który zmienił się tak o drobinkę. Nie za dużo, ale tak o odrobinkę :)

Zacznijmy od tego, że druga administratorka wysłała jakiś czas temu do was zapytanie czy wciąż chcielibyście należeć do naszego bloga? Z tego co się ona dowiedziała, a ja dowiedziałam się od niej to to, że jedna osoba odchodzi z czego jest mi bardzo przykro ( będzie w kolejnym poście)
Dwie osoby zgłosiły nieobecność o której wiem, a reszta nie odpowiedziała :(
Jako, że nie mam zamiaru wam zaśmiecać skrzynki na howrse to osoby wymienione poniżej muszą wysłać odpowiadanie do końca tygodnia. Jeżeli się tak nie stanie, będę zmuszona ich usunąć z naszego wspaniałego grona. 
Osoby na czarnej naszej liście: 
Catty
Aeroce
Blade
Shavile
Pullsatilla 
Dzieciak
Amor

Zmiany?! Jakie zaszły zmiany tutaj?! Zapewne zadajecie sobie pytanie. Już wam mówię. 
Zacznijmy od stron:
* Ogłoszenia pozostaną w zakładce gdyż psują wygląd szablonu
* Formularz & regulamin zmieniło się to, że zostały dodane pomoce w liczeniu słów czy też ortograf
* Pupile: zmieniliśmy to jak się patrzy na formularz, aby było przyjemniej dla oka ;)
* NPC: zostały dodane trzy osoby
* Zwierzęta cyrkowe: zostały opisane ich charakterki w dwóch zdaniach. Tak, aby wam przybliżyć je.
* Nasz cyrk i miejsca: zostały dodane kilka nowych miejsc
* Powstała nowa strona Konkurs & Eventy 
* W fabule, trupa cyrkowa, pracownicy, targ, namioty, współpraca & promowanie jak i w OFF Topic nic się jeszcze nie zmieniło. 

To co chciałabym wprowadzić to ankietę w której to wy sami będziecie wybierać szablony na każdą porę roku. Jeżeli macie jakiś, który działa to możecie go podesłać, a ja go umieszczę w ankiecie. 
Chciałabym również do targu dodać "Koło Fortuny" ale nie wiem czy się zgadzacie. 

To chyba na tyle kociaki. Życzę wam miłego wieczoru oraz dużego przypływu weny!